RODZINA27 grudnia Kościół obchodzi Niedzielę św. Rodziny. Warto z tej okazji przyjrzeć się podstawowym trendom, jakim dziś podlegają polskie rodziny.

Generalnie rzecz biorąc rodzina w Polsce przechodzi zmiany podobne do tych, które zachodzą w większości krajów europejskich, tempo tych zmian jest jednak wolniejsze niż tam, choć w ostatniej dekadzie tendencja do osłabienia rodziny zdecydowanie narasta. Liczba konkubinatów rośnie, wciąż jednak przeważają rodziny, których podstawą jest małżeństwo. Polska znajduje się u progu dramatycznego kryzysu demograficznego.

Mniej małżeństw, więcej rodzin niepełnych

Od 2009 r. maleje liczba zawieranych małżeństw. W 2013 r. zawarto ich 181 tys., co jest liczbą najmniejszą od 1945 r. – w 2012 małżeństw zawarto 203 tys. Małżeństwo, a co za tym idzie – oparta na nim rodzina, jest jednak coraz bardziej niestabilne. Rozpada się prawie co trzecie małżeństwo – 316 na 1000 zawieranych. Liczba rozwodów wzrosła z 42,7 tys. w roku 2000 do 64,4 tys. w 2012.

Rośnie liczba rodzin niepełnych – najczęściej samotnych matek. Według ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego z roku 2011, rodzin niepełnych z dziećmi do lat 24 na utrzymaniu było 1,288 mln. Poprzedni spis, z 2002 r., odnotował 1,1255 mln takich rodzin. Od roku 1978 wzrost ich liczby jest blisko dwukrotny. Dziś co czwarta rodzina jest niepełna, a odsetek dzieci do lat 24 w takich rodzinach wynosi 18%.

3% Polaków żyje w związkach nieformalnych. 62 % spośród nich to ludzie młodzi, bez doświadczeń małżeńskich, choć 25% żyjących w ten sposób ma już za sobą małżeństwo, które się rozpadło. Spis powszechny z 2002 r. – pierwszy, który uwzględniał konkubinaty – wykazał ich 396 tys. Kolejny, z 2011, odnotował 643 tys. W 2012 r. poza małżeństwem urodziło się 22% dzieci.

Obecnie przeważa zdecydowanie model rodziny małodzietnej – z jednym lub dwojgiem dzieci. Według Spisu Powszechnego z roku 2011, wśród rodzin mających na utrzymaniu dzieci do 24 lat aż 53% ma jedno dziecko, 35% – dwoje. Łącznie stanowi to aż 88% rodzin. Liczba rodzin wielodzietnych wciąż maleje. Ostatni spis powszechny wykazał 735 tys. rodzin z trojgiem dzieci i 273 tys. z czworgiem. W poprzednim, w 2002 r., odnotowano ich odpowiednio 944 tys. i 428 tys. Wśród matek w rodzinach wielodzietnych rośnie procent kobiet z wyższym wykształceniem. Odzwierciedla to powolną zmianę klimatu wokół takich rodzin, które powoli przestają być kojarzone z marginesem społecznym. Jak można sądzić,w dużej mierze jest to efektem świadomego działania rodzin wielodzietnych, które chcą wykazać, że ten stereotyp jest krzywdzący i nieprawdziwy. Trzeba w tym kontekście wymienić ożywioną działalność Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”.

Jak twierdzi w wywiadzie dla KAI prof. Bożena Balcerzak-Paradowska, dyrektor Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, rosnąca liczba rozwodów wynika z tego, że „rodzina obecnie postrzegana jest coraz częściej nie jako owoc związku małżeńskiego, w którym przychodzą kolejne dzieci, lecz jako związek dwóch osób, w którym myślenie o dziecku pojawia się znacznie później”. Coraz ważniejsza staje się indywidualna samorealizacja, a rodzina bywa traktowana jak przeszkoda zarówno dla tejże samorealizacji, jak i dla zaspokajania rosnących potrzeb materialnych – zauważa badaczka.

Rośnie wiek zawierania małżeństw – obecnie wynosi on 28,5 roku dla mężczyzn i 26,4 dla kobiet. Rośnie też przeciętny wiek urodzenia pierwszego dziecka – w 2012 r. wynosił on 29 lat. Maleje współczynnik dzietności – przeciętna liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę w wieku rozrodczym. W naszym kraju wynosi on 1,29 i jest trzeci od końca w Europie, przed Łotwą .i Węgrami. Dla osiągnięcia prostej zastępowalności pokoleń niezbędny jest wskaźnik dzietności 2,1.

U progu głębokiego kryzysu demograficznego

Maleje współczynnik dzietności – przeciętna liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę w wieku rozrodczym. Wynosi on 1,29 i jest trzeci od końca w Europie, przed Łotwą i Węgrami. Dla osiągnięcia prostej zastępowalności pokoleń niezbędny jest wskaźnik dzietności 2,1.

W tej sytuacji nieuchronne jest zmniejszanie się liczby ludności Polski. Niedawno GUS zaprezentował swe najnowsze prognozy. W 2050 r. ma być nas 34 mln (33 mln 950 tys.), o 4,6 mln mniej niż w 2013 r. Wydłużać się będzie przeciętny wiek życia, co jest następstwem lepszej kondycji psychofizycznej. W 2050 r. co trzeci Polak będzie miał więcej niż 65 lat. Będziemy jednym z najstarszych społeczeństw Europy.

Do 2050 r. wzrośnie ilość ludności tylko w województwie mazowieckim - o 1 mln 874 tys. (obecnie Warszawa ma 1 mln 720 tys.). Natomiast zmniejszy się we wszystkich pozostałych województwach:
Pomorskim - o 31 tys.,
Małopolskim - o 81 tys.,
Lubuskim - o 143 tys.,
Wielkopolskim - o 179 tys.,
Podlaskim - o 213 tys.,
Warmińsko-Mazurskim - o 239 tys.,
Zachodniopomorskim - o 256 tys.
Podkarpackim - o 259 tys.,
Opolskim - o 260 tys.,
Świętokrzyskim - o 291 tys.,
Kujawsko-Pomorskim - o 294 tys.,
Dolnośląskim - 415 tys.,
Lubelskim - o 446 tys.,
Łódzkim - o 514 tys.,
Śląskim - o 919 tys.

Ogólnie rzecz biorąc, zmniejszająca się ilość ludności pracującej będzie musiała wziąć na siebie ciężar utrzymania ludzi starszych. Biorąc pod uwagę jedynactwo czy ograniczoną ilość dzieci w rodzinie, dzieci te nie będą w stanie unieść tych obciążeń. Oznaczać to będzie zwiększone wydatki nie tylko na system emerytalny ale i na służbę zdrowia i na usługi opiekuńcze.

W tej chwili na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadają 42 osoby w wieku poprodukcyjnym, w 2050 r. będzie to 81 osób, tak więc wskaźnik ten ulegnie podwojeniu. Jeśli nie uda się w Polsce zwiększyć dzietności, to sytuacja następnych pokoleń będzie bardzo trudna.

Polski paradoks

Polega na tym, że we wszystkich badaniach młodzi Polacy deklarują, że rodzina jest na szczycie ich hierarchii wartości, deklarują też pragnienie dzieci. Praktyka jednak zdecydowanie przeczy tym deklaracjom. Dlaczego?

Wśród głównych przyczyn należy wymienić brak adekwatnej polityki rodzinnej, mającej na celu wpieranie dzietności za pomocą odpowiednich instrumentów ułatwiających rodzinie ich przyjęcie i wychowanie. Tymczasem, w obecnej sytuacji każde dziecko powoduje zubożenie rodziny, a większa ich ilość oznacza przesunięcie się danej rodziny w obszar biedy. Najbardziej zagrożone ubóstwem są w Polsce rodziny z trojgiem i więcej dziećmi, w których wychowuje się niemal 1/3 polskich dzieci. W warunkach skrajnego ubóstwa w 2010 roku żyło 4,2 % małżeństw z 2 dzieci i aż 24% z 4 i więcej dzieci na utrzymaniu! Europejski raport z czerwca 2009 r. wskazuje na polskie dzieci jako najuboższe – 26 % z ich jest zagrożonych ubóstwem. Są one aż 8 razy uboższe od niemieckich w relacji do średniego poziomu zamożności w swoim kraju!

Dlatego kwestia odpowiedniej polityki rodzinnej jest podstawowym elementem polskiej racji stanu. Obecne instrumenty polityki rodzinnej: becikowe, ulga na dziecko oraz Karta Dużej Rodziny - są niewystarczające. Elity polityczne muszą zrozumieć, że polityka rodzinna jest najlepszą inwestycją w kapitał ludzki - a to z punktu widzenia państwa jest niezbędne.

Olbrzymią rolę w promocji polityki rodzinnej w Polsce odgrywa Kościół, realizując to m. in. na szczeblu Komisji Wspólnej rządu i Episkopatu. Obecnie postulatem Kościoła wysuwanym wobec rządu jest wprowadzenie bonu opiekuńczo-wychowawczego, polegające na stałej pomocy finansowej rodzinie mającej dzieci w wieku od 1 do 6 lat, tak aby mogła te pieniądze przeznaczyć na żłobek, przedszkole, lub na opiekę nad dzieckiem w domu.

Wiara a rodzina

Dzietność w Polsce jest zróżnicowana geograficznie – najwięcej dzieci rodzi się w województwach małopolskim, podkarpackim, świętokrzyskim i lubelskim. Są to zarazem tereny o najwyższych wskaźnikach praktyk religijnych. Nie jest to z pewnością zbieg okoliczności. Również działania na rzecz dowartościowania wielodzietności podejmowane są przede wszystkim przez świadomych katolików.

Jednak negatywne tendencje dotyczą także ludzi wierzących. Maleje u nas liczba małżeństw sakramentalnych. Jak wynika z przedsynodalnej ankiety papieża Franciszka, rosnącemu procentowi konkubinatów towarzyszy zwiększające się poparcie ich rodzin dla takiego sposobu życia, również wśród rodziców wierzących i praktykujących. Również bardzo duża jest skala związków „na próbę” oraz stosowania antykoncepcji wśród ludzi deklarujących się jako wierzący. Z badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że połowa regularnie praktykujących katolików uważa antykoncepcję za dopuszczalną. Jak zauważył Jerzy Grzybowski, współtwórca Spotkań Małżeńskich, 30% uczestników organizowanych przez ten ruch Wieczorów dla Zakochanych (formy przygotowania do małżeństwa) mieszka razem.

Mimo to – jak zauważa w rozmowie z KAI ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodziny przy Konferencji Episkopatu Polski – „im rodzina bardziej zaangażowana w działalność Kościoła, w różne ruchy i spotkania o charakterze religijnym, tym poziom szczęścia w rodzinie na poziomie relacji, komunikacji, religijności, wiedzy, a nawet życia materialnego jest lepszy. Widać wyraźnie, jak świadome zaangażowanie w życie Kościoła procentuje wzrostem jakości życia małżeńskiego i rodzinnego” – konkluduje ks. Drąg.

"Dotąd małżeństwo i rodzina była pewna naturalną instytucją społeczną, sakralizowaną przez Kościół i to wystarczało. Teraz rodzina traci stopniowo ten wymiar naturalnej instytucji społecznej, trzeba więc olbrzymi nacisk położyć na uświadamianie ludziom istoty sakramentu małżeństwa i budowanie pogłębionej duchowości małżeńskiej - jako najlepszej drogi do samorealizacji człowieka i najlepszej drogi do szczęścia" - dodaje.

Katolicka Agencja Informacyjna