Drukuj

Ekskomunika jest karą kościelną. Jej nazwa wywodzi się od łacińskiego słowa excommunicatio oznaczającego wyłączenie ze wspólnoty. W potocznej świadomości ekskomunika z tym właśnie się kojarzy – z wyłączeniem ze wspólnoty Kościoła. Czy jednak ekskomunika pociąga za sobą taki skutek?

Na przestrzeni wieków różnie określano skutki ekskomuniki. Aktualnie obowiązujący kodeks prawa kanonicznego stanowi, że:

"Ekskomunikowanemu zabrania się:

  1. jakiegokolwiek udziału posługiwania w sprawowaniu Ofiary eucharystycznej lub w jakichkolwiek innych obrzędach kultu;
  2. sprawować sakramenty i sakramentalia oraz przyjmować sakramenty;
  3. sprawować kościelne urzędy lub posługi albo jakiekolwiek inne zadania, bądź wykonywać akty rządzenia (kanon 1331 § 1)".

Takie są skutki ekskomuniki. Można więc powiedzieć, że rozumienie ekskomuniki jako wyłączenia ze wspólnoty Kościoła jest chyba zbyt szerokie. Podobnie uważa o. Jacek Salij stwierdzając: „Ekskomunika nie jest wykluczeniem z Kościoła. Takiej kary Kościół nie ośmiela się stosować nigdy" (Jacek Salij OP: Ekskomunika, w: Poszukiwania w wierze, W drodze, Poznań 2000).

Warto jeszcze zauważyć, że skutki w znacznej mierze dotyczą osób duchownych. Dla świeckiego najbardziej dotkliwy jest oczywiście zakaz przyjmowania sakramentów, mniejsze znaczenie będzie miał zakaz posług liturgicznych a zwłaszcza zakaz sprawowania urzędów i posług kościelnych (choć w tym ostatnim mieści się również zakaz bycia rodzicem chrzestnym).

Ekskomunika nakładana jest za czyny będące przestępstwami. „Kościół posiada wrodzone i własne prawo wymierzania sankcji karnych wiernym popełniającym przestępstwo" – mówi kodeks prawa kanonicznego (kanon 1311). Tematyka przestępstw w Kościele jest dość złożona, nie ma potrzeby jej szczegółowo tutaj omawiać, trzeba jednak wskazać na dwie podstawowe zasady. Stosuje się je w odniesieniu do przestępstw we wszystkich cywilizowanych systemach prawnych, w tym w prawie kanonicznym.

Po pierwsze, przestępstwem jest tylko czyn, który za taki uznany jest przez prawo (Nullum crimen sine lege – nie ma przestępstwa bez ustawy – głosi stara łacińska maksyma). Nie można więc nigdy domniemywać, że jakiś czyn jest przestępstwem, zawsze musi być on wprost wskazany jako przestępstwo w prawie – w tym wypadku w prawie kanonicznym.

Po drugie zaś wszystkie przepisy dotyczące przestępstw należy interpretować ściśle – nie można nigdy rozszerzać ich zakresu. Nie można więc na przykład za przestępstwa uznawać innych czynów, które są podobne do przestępstw czy jakoś z nimi związane. Nie można też uznawać, że odpowiedzialność karną za przestępstwo ponoszą inne osoby niż wprost wymienione w prawie. Kara za przestępstwo dotyka z reguły nie tylko osobę, która dany czyn popełnia, ale każda z innych osób ponoszących odpowiedzialność musi być wprost opisana w prawie – nie można tego dowolnie rozszerzać argumentując, że ktoś jeszcze miał związek z popełnieniem czynu.

Trzeba jeszcze dodać, że Kościół stanowiąc przepisy karne kieruje się zasadą, iż nie należy dwukrotnie osądzać tego samego przestępstwa. Przepisy prawa kanonicznego uwzględniają fakt, że każdy członek Kościoła jednocześnie jest obywatelem jakiegoś państwa i w związku z tym podlega prawu swojego kraju. Systemy prawne wszystkich państw zawierają kodeksy karne szczegółowo opisujące przestępstwa i kary za nie. Kodeks prawa kanonicznego nie ustanawia więc kar za wszystkie czyny, które można by określić jako przestępstwa – również jeśli są to czyny bardzo poważne. Skoro bowiem państwo ściga z całą surowością jakieś postępowanie, a zwłaszcza skoro jest powszechne potępienie dla niego w odczuciu społecznym, nie ma potrzeby dodatkowej interwencji karnej Kościoła – skazywania drugi raz za to samo. Prawo kanoniczne opisuje więc przede wszystkim przestępstwa, które większość świeckich systemów prawnych pomija. Będą to czyny związane z życiem kościelnym (np. przestępstwa przeciwko religii i jedności Kościoła, przeciwko władzy kościelnej i wolności Kościoła) oraz przeciwko życiu i wolności człowieka. Ta druga kategoria na pierwszy rzut oka może dziwić, ale w niej właśnie mieści się np. przestępstwo aborcji. To więc, że jakiś czyn nie jest opisany jako przestępstwo w prawie kanonicznym, nie oznacza, że nie jest on grzechem, czy nie może być grzechem ciężkim. Również to, że za jakiś czyn jest ustalona mniejsza kara, nie oznacza automatycznie, że jest on czynem mniej poważnym z moralnego punktu widzenia.

Jednym z czynów karanych ekskomuniką jest aborcja. Została z nią powiązana taka kara przede wszystkim dlatego, żeby zwrócić uwagę na ciężar tego przestępstwa, żeby obudzić i poruszyć ludzkie sumienia – jak wiemy, wiele osób uważa, że aborcja nie jest niczym złym, ostatnio nawet niektórzy zaliczają ją do praw człowieka.

Niektórzy pytają, dlaczego ekskomuniką obłożona jest aborcja, a nie jest zabójstwo już urodzonego człowieka. Otóż za zabójstwo kodeks prawa kanonicznego też przewiduje kary, choć w większości faktycznie łagodniejsze. Kościół jednak nie musi sięgać po najcięższą karę, skoro zabójstwo wszyscy wszędzie potępiają, a prawa państwowe traktują zabójców bardzo surowo. Kara za zabójstwo przewidziana w prawie kanonicznym jest więc tylko karą uzupełniającą.

O aborcji kanon 1398 mówi: „Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa". Z przepisu tego wynika w pierwszym rzędzie, że dotyczy on tylko i wyłącznie sprawy (sprawców) konkretnej aborcji – tylko o nich da się bowiem powiedzieć, że „powodują przerwanie ciąży" i tylko w odniesieniu do konkretnej aborcji można mówić o „zaistnieniu skutku".

Ekskomunika obejmuje jednak nie tylko bezpośrednich wykonawców aborcji (lekarza, kobietę), ale też współsprawców, bez których do aborcji by nie doszło. To z kolei wynika z kanonu 1329 § 1, który mówi: „Karze wiążącej mocą samego prawa dołączonej do przestępstwa podlegają wspólnicy nie wymienieni w ustawie lub nakazie, jeśli bez ich udziału przestępstwo nie byłoby dokonane". Znów jednak możemy mówić o osobach zaangażowanych w konkretną aborcję – tylko bowiem takie osoby można określić mianem wspólników. Wspólnicy – co wynika ze znaczenia tego słowa – znają się i działają razem.

Są jednak osoby, które nie popadają w ekskomunikę. Kanony 1323 i 1324 zawierają wyłączenia lub ograniczenia kar. Dotyczy to między innymi osób mających poniżej 16 lat, a także działających pod wpływem przymusu, pozbawionych zdolności używania rozumu.

Ekskomunika dotyczy tylko aborcji, która doszła do skutku. Nie podlegają więc tej karze osoby, które przygotowywały aborcję albo pomagały w niej, jeśli do aborcji w końcu nie doszło. Nie zależy to od przyczyn, dla których aborcja nie miała miejsca. Nawet więc jeśli ktoś konsekwentnie chciał przeprowadzić aborcję, ale z całkowicie niezależnych od niego powodów okazało się to niemożliwe, nie podlega ekskomunice.

Ekskomunika w przypadku aborcji wiąże mocą samego prawa. Oznacza to, że żadna władza kościelna ekskomuniki nie musi ogłaszać ani w jakikolwiek formalny sposób nakładać – obowiązuje ona automatyczne z chwilą popełnienia czynu.

Może się pojawić pytanie, co oznacza zwrot „przerwanie ciąży" w kanonie 1398. Czy chodzi tylko o aborcję czy też o inne działania – jak wiemy, są środki farmakologiczne czy mechaniczne celowo nastawione na niszczenie poczętego życia (np. tzw. pigułki „dzień po", spirale), również jednym z mechanizmów obecnie stosowanych pigułek antykoncepcyjnych jest mechanizm poronny. Na to pytanie odpowiedział specjalny organ powołany do interpretacji kodeksu prawa kanonicznego, czyli Papieska Komisja ds. Autentycznej Interpretacji Kodeksu Prawa Kanonicznego. Stwierdziła, że przez pojęcie przerwania ciąży w świetle prawa kanonicznego rozumie się „zabicie płodu w jakikolwiek sposób i w jakimkolwiek czasie od momentu poczęcia" (wypowiedź z 23 maja 1988 r.). A więc stosowanie wszystkich środków, które używa się po to, aby wywołać poronienie, również grozi popadnięciem w ekskomunikę. Praktyczny problem polega tylko na tym, że w większości przypadków nie wiadomo, czy faktycznie doszło do poronienia – nie ma przecież pewności, że nastąpiło poczęcie, a jeśli chodzi o pigułki antykoncepcyjne dodatkowo nie wiadomo, który mechanizm zadziałał.

A jak jest z in vitro? Prowadzi ono przecież do wytworzenia nadliczbowych embrionów, które raczej w praktyce nie mają szansy na przeżycie. Sama ta metoda nie powoduje jednak bezpośrednio zabicia poczętego życia, więc zgodnie z przywołaną zasadą ścisłego interpretowania przepisów karnych, nie można na in vitro rozszerzać przepisów dotyczących ekskomuniki. Kongregacja Nauki Wiary w wydanej dwa lata temu instrukcji „Dignitas personae" przypomniała orzeczenie papieskiej komisji o ekskomunice mówiąc o środkach poronnych (n. 23), jednak nie odniosła go do in vitro – choć tematem in vitro zajmowała się bardzo obszernie, wspominając m.in. o związanym z in vitro niszczeniu embrionów (n. 15). Papieska Komisja ds. Autentycznej Interpretacji Kodeksu Prawa Kanonicznego mogłaby rozszerzyć stosowania kanonu 1398 na in vitro, którego skutkiem jest śmierć embrionu – jej orzeczenia opublikowane w oficjalnych aktach Stolicy Apostolskiej mają rangę ustawy. Dopóki jednak tego nie uczyniła, należy przyjąć, że samo poddanie się procedurze in vitro nie powoduje ekskomuniki. Oczywiście nie ma najmniejszej wątpliwości co do ekskomuniki, jeśli w wyniku in vitro następuje skuteczna implantacja kilku embrionów i następnie przeprowadza się tzw. aborcję redukcyjną (ze względu na niebezpieczny po in vitro charakter ciąży mnogiej zabija się „nadwyżkę" dzieci rozwijających się w łonie matki).

Jak jest z osobami stanowiącymi prawo? W pierwszym rzędzie zauważyć należy, iż problematyka stanowienia prawa jest złożona. Inna będzie sytuacja, kiedy zmienia się prawo chroniące życie, inna wówczas, gdy dotychczas obowiązujące prawo życia nie chroni. W tym drugim wypadku troska o ochronę życia polegać będzie na takim skutecznym działaniu, by zakres ochrony życia maksymalnie zwiększyć. Oznacza to często szukanie kompromisów, budowanie koalicji wokół rozwiązań możliwie najlepszych – choć nie optymalnych. Zdarzająca się postawa odrzucania jakichkolwiek uzgodnień jest w istocie rzeczy działaniem przeciw życiu – prowadzi bowiem do pozostawienia dotychczasowego złego prawa. Porusza ten problem Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae" (n. 73), zajmuje się nim również wydana przez Kongregację Nauki Wiary w 2002 r. „Nota doktrynalna dotycząca pewnych kwestii związanych z udziałem i postawą katolików w życiu politycznym". Nie będę rozwijał tego szczegółowo, chcę jedynie zasygnalizować, że postawy posłów powinno się analizować dokładnie i wstrzymywać się przed pochopnymi sądami, gdyż sytuacje zazwyczaj bywają złożone.

Nie zmienia to jednak faktu, iż są parlamentarzyści deklarujący się jako katolicy, którzy głosują przeciw życiu, nie czyniąc jakichkolwiek starań, by wprowadzić ustawy chroniące życie, przeciwnie – popierają rozwiązania obniżające lub likwidujące ochronę życia. Taka postawa jest w oczywisty sposób sprzeczna z deklarowaną wiarą, Kościół jednak nie nałożył na nią kary ekskomuniki. Nawet posłowie głosujący za ustawą umożliwiającą aborcję nie popadają w ekskomunikę – nie można mówić o nich przecież, że dokonują przerwania ciąży (kanon 1398), ani że są wspólnikami osób, które ten czyn popełniają (kanon 1329). Wypada jeszcze raz przywołać w tym miejscu zasadę ścisłego interpretowania przepisów karnych. Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae" mówi o odpowiedzialności osób stanowiących prawo (n. 59), nie wspomina jednak w tym kontekście o ekskomunice, choć temat kary ekskomuniki w encyklice porusza (n. 62).

Skoro nawet głosowanie za ustawą wprowadzającą aborcję nie powoduje popadnięcia w ekskomunikę, to tym bardziej nie powoduje takiego skutku głosowanie za ustawą dopuszczającą in vitro.

Człowiek, który popadł w ekskomunikę, może w każdej chwili się od niej uwolnić. Wystarczy, że będzie chciał pojednać się z Bogiem i wyrazi pragnienie nawrócenia w sakramencie pojednania. Jednak nie każdy ksiądz może zwolnić z ekskomuniki wynikającej z grzechu aborcji. Może to uczynić papież, biskup diecezji oraz księża wyznaczeni przez biskupa diecezjalnego. Zazwyczaj biskup wyznacza księdza-penitencjarza do spowiedzi osób z ekskomuniką za aborcję, bywa, że uprawnienie do zwolnienia mają kapłani spowiadający w niektórych sanktuariach oraz kapłani zakonów żebrzących, np. dominikanie, franciszkanie. Każdy ksiądz może zwolnić z ekskomuniki w niebezpieczeństwie śmierci.

Wyjście z ekskomuniki nie jest więc wcale bardzo trudne. Dlaczego tak jest? Dlatego, że celem kar w Kościele jest poprawa osoby ukaranej. Wprost mówił o tym papież Jan Paweł II, gdy w encyklice „Evangelium vitae" poruszał problem kary za aborcję:

"Za pomocą takiej surowej kary Kościół wskazuje na to przestępstwo jako na jedno z najcięższych i najbardziej niebezpiecznych, zachęcając sprawcę do gorliwego poszukiwania drogi nawrócenia. W Kościele bowiem kara ekskomuniki wymierzana jest po to, aby w pełni uświadomić winnemu powagę popełnionego grzechu, a z kolei by doprowadzić go do koniecznego nawrócenia i pokuty" (n. 62).

Wyjaśnienia wymaga również kwestia przyjmowania Komunii św. Z ekskomuniką ma ona o tyle wspólnego, że oczywiście osoby będące w stanie ekskomuniki Komunii przyjmować nie mogą. Jednak nie tylko one. Precyzyjnej odpowiedzi dostarcza komunikat z zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski z 19 VI 2010 r.:

"Osoby stosujące procedurę in vitro i z niej korzystające są zagrożone popełnieniem ciężkiego grzechu zrywającego więź z Bogiem i osłabiającego jedność z Kościołem Chrystusowym. Taki zaś grzech sprawia samowykluczenie z Komunii eucharystycznej aż do czasu otrzymania przebaczenia w sakramencie pokuty i pojednania".

Biskupi przypominają dość elementarną prawdę, iż Komunii św. nie mogą przyjmować osoby znajdujące się w stanie grzechu ciężkiego. Grzechem ciężkim jest świadome i dobrowolne przekroczenie prawa Bożego w rzeczy ważnej. Ponieważ sfera płciowości, początków życia ludzkiego należy do ważnej materii, jeśli więc spełnione będą pozostałe warunki (czyli świadomość i dobrowolność przekroczenia Bożego prawa w tej sferze), następuje popełnienie grzechu ciężkiego, co uniemożliwia przystępowanie do Komunii św. Dotyczy to rzecz jasna nie tylko osób, które dokonują in vitro, ale również polityków, którzy wprowadzają prawo to umożliwiające.

W Stanach Zjednoczonych zdarzają się sytuacje upominania przez biskupów polityków deklarujących się jako katolicy i zarazem popierających dopuszczalność aborcji. Zdarza się, iż biskup wzywa konkretnego polityka, by wobec swojej postawy nie przyjmował Komunii św. Podstawą do takich wezwań jest kanon 915, w myśl którego „do Komunii świętej nie należy dopuszczać (...) osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim". Jan Paweł II w encyklice „Ecclesia de Eucharistia" wzywał do stosowania tego kanonu:

"W przypadkach zachowania, które na forum zewnętrznym, w sposób poważny, oczywisty i stały jest przeciwne normom moralnym, Kościół, w duszpasterskiej trosce o prawidłowy porządek we wspólnocie oraz o szacunek dla sakramentu, nie może wzbraniać się przed podejmowaniem odpowiednich kroków. W sytuacji jawnego braku dyspozycji moralnej winien stosować normę Kodeksu Prawa Kanonicznego, mówiącą o możliwości niedopuszczenia do Komunii eucharystycznej tych, którzy trwają z uporem w jawnym grzechu ciężkim" (n. 37).

Wezwanie do nieprzyjmowania Komunii św. powinno być po pierwsze skierowane przez biskupa, jako osobę która może działać w imieniu Kościoła, po drugie zaś zawsze musi być skierowane do konkretnego człowieka – nigdy do wszystkich osób popełniających jakiś grzech. Kanon 915 wskazuje bowiem na dwa warunki – upór i jawność. Upór w trwaniu w grzechu jest cechą postępowania konkretnej osoby. Podobnie jest z jawnością – ten sam grzech przecież przez jednego człowieka popełniany jest jawnie, drugi natomiast będzie starał się go ukrywać. Warto przy tym zauważyć, iż polskie tłumaczenie kanonu 915 nie oddaje w pełni łacińskiego peccatum manifestum – chodzi bowiem o grzech nie tylko jawny, co wręcz manifestowany. Co zaś najistotniejsze i co przypomina Jan Paweł II w tym samym miejscu encykliki „Ecclesia de Eucharistia", co do zasady „oceny stanu łaski dokonuje oczywiście sam [chrześcijanin], gdyż dotyczy ona sumienia". Stosowanie kanonu 915 jest więc wyjątkiem, w związku z tym nie można go stosować zbiorowo.

Krzysztof Jankowiak

Katolicka Agencja Informacyjna