Drukuj

fot. kajaKiedy mówimy o sobie, o swej inności w stosunku do świata przyrody i wyższości nad tym światem, odczuwamy, może nieświadomie, dumę z bycia człowiekiem. Rzadko jednak zadajemy sobie pytanie, z czego wypływa szczególna wartość człowieka, godność osoby ludzkiej.

Spróbujmy najpierw zdefiniować pojęcie godności - jest to poczucie własnej wartości, zasługiwanie na szacunek innych i siebie samego. Natomiast osoba ludzka to byt samoistny o naturze rozumnej, mogący podjąć refleksję nad samym sobą.

Według antropologii filozoficznej (czyli nauki o całościowej koncepcji człowieka) człowiek to istota żyjąca, cielesna, myśląca, poznająca zmysłowo i rozumowo, wolna (z pewnymi ograniczeniami wolności), mówiąca, społeczna, tworząca i odbierająca kulturę. Nie jest to jednak pełen obraz człowieka według filozofii chrześcijańskiej, która wskazuje jeszcze na istnienie duszy i jej związki z ciałem.

W Piśmie Świętym nie ma usystematyzowanej antropologii. O człowieku Biblia mówi, opowiadając historię zbawienia, mówi w sensie etycznym, a nie filozoficznym. Chciałabym rozważyć, z czego wynika godność człowieka w świetle Pisma Świętego.
Już w pierwszych wersetach Biblii (Rdz 1,1-2,4) ukazuje się nam wyjątkowe zaistnienie człowieka. Świat jest tworem Boga i wszystko, co zostało stworzone, jest dobre. Przy stwarzaniu człowieka Bogu jakby zabrakło pomysłu - więc uczynił człowieka na swój obraz i podobieństwo. Człowiek jest ostatnim stworzeniem, najważniejszym i dopiero po jego stworzeniu wszystko, co Bóg uczynił, było bardzo dobre (Rdz 1,51). Tylko człowiek w całym świecie jest obrazem Boga poprzez osobowość - wolną wolę, samoświadomość, samorefleksję - jest osobą mogącą tworzyć. Otrzymuje dar obdarzania życiem i dar rozumu, aby mądrze czynić sobie ziemię poddaną, poznawać tajemnice świata. "Dla nieśmiertelności stworzył Bóg człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności" (Mdr 2,23), połączył w nim świat materii śmiertelnej i nieśmiertelnego ducha.

Przypatrzmy się tzw. drugiemu opisowi stworzenia (Rdz 2,4b-7), który jest wstępem do opowiadania o przyczynach zła. Świat bez człowieka nie ma sensu. Bóg jak garncarz lepi więc człowieka z prochu ziemi, mając pełną dowolność tworzenia i pełną władzę nad swym dziełem. Tworzy istotę śmiertelną, przemijalną, będącą według określenia hebrajskiego prochem z ziemi. Następnie tchnie w jego nozdrza tchnienie życia i od tego momentu człowiek staje się istotą żyjącą. Człowiek żyje dopiero od chwili otrzymania boskiego tchnienia i dlatego nie może żyć bez Boga.

Kolejne wersety (Rdz 2,18-25) nie służą opisowi stworzenia kobiety, ale wyjaśnieniu, kim ona jest. Przedstawione są trzy scenki.
W pierwszej Pan Bóg prowadzi wewnętrzny dialog, stwierdzając, że "niedobrze jest, by mężczyzna był sam", gdyż jest jakby niepełny. W drugiej scence Bóg przyprowadza do mężczyzny wszystkie ulepione zwierzęta, aby ten nadał im nazwę, to znaczy, według tradycji semickiej, poznał ich istotę i miał nad nimi władzę. Wśród zwierząt, określonych jako "istota żywa", nie znajduje się żadna pomoc dla mężczyzny, żaden partner, druga osoba. W obrazie tym nie występująca jeszcze kobieta nie zostaje zaliczona do świata zwierząt. Ostatnia scenka pokazuje, że kobieta jest człowiekiem. Nie zostaje ona stworzona jako inna, nowa, odmienna od mężczyzny istota, ale jest równa mu w człowieczeństwie, zbudowana z jego kości (hebrajskie "sela" - kość - ma w piśmie klinowym taki sam zapis jak "życie"). Jest to tak wielki akt, że mężczyzna w tym czasie śpi. Po przebudzeniu mówi: "Ta jest kością z mojej kości i ciałem z mego ciała. Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta". Tutaj znowu poprzez słownictwo podkreślona jest równość natury ludzkiej obu płci: mężczyzna i niewiasta to w hebrajskim isz i iszsza (w łacinie vir i virago, w Biblii w przekładzie Wujka mąż i mężyna, w Biblii Poznańskiej mąż i mężowa). I jeszcze jedno "dziwne" zdanie: "Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją, i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem". Jest to wbrew obyczajom semickim, gdyż po pierwsze, to kobieta opuszcza swoich rodziców i przenosi się do męża, a po drugie mężczyzna ma obowiązek opieki nad swoimi rodzicami aż do ich śmierci i nie może ich zostawić. Kobieta - żona jest w tym obrazie ważniejsza od rodziców, niezbędna dla mężczyzny, równa mu jako równorzędny partner, aż stają się jednym ciałem, tj. jednym człowiekiem.

Obrazy starotestamentalne pokazują człowieka jako istotę wyjątkową, osobę powołaną do dialogu z Bogiem. Może on, mając wolną wolę, dać odpowiedź na zaproszenie do współpracy. Może opowiedzieć się za rozpoznanym przez rozum w sumieniu dobrem lub złem (Pwt 30,15nn). Pierwszy człowiek sprzeciwia się woli Boga, popełniając grzech pierworodny. Bóg jednak nie zostawia człowieka samego, potęguje się Jego miłość i jeszcze w raju zapowiada przyjście Wybawiciela. Jezus Chrystus przyjmuje naturę ludzką poprzez Wcielenie i od momentu poczęcia wynosi ją w godności do życia wewnątrz Trójcy Świętej. Odtąd człowiek jest mocniej włączony w obieg miłości Ojciec - Syn - Duch Święty. Odkupienie przez śmierć Chrystusa umożliwia wejście do życia w jedności z Bogiem. Człowiek staje się synem Bożym, bratem Jezusa, świątynią Ducha, której nikomu nie wolno zniszczyć. Jego przeznaczeniem jest wieczność, kiedy to w Dniu Pana, po bolesnym rozdarciu jedności człowieka przez śmierć, połączy się nieśmiertelna od poczęcia dusza z ciałem, uchwalebnionym na wzór ciała Chrystusa po zmartwychwstaniu.

Godność człowieka wynika z faktu stworzenia na obraz i podobieństwo Boże i z Odkupienia przez Chrystusa. Człowiek nie może jej sobie odebrać, ani nikt inny nie jest w stanie tego dokonać. Wypływa ona bowiem z czynników leżących poza człowiekiem. Jakiekolwiek odmienności czy braki w sferze ciała (np. brak jakiegoś organu), umysłu (nie w pełni rozwinięty), psychiki (inny sposób przeżywania) nie pomniejszają godności takiej osoby. Tak samo nie możemy mówić, że ktoś nie jest człowiekiem, gdy postępuje źle moralnie.

Od pierwszych chwil życia, od połączenia w chwili poczęcia duszy - tchnienia od Boga - z ciałem od rodziców, żyje nowy człowiek, syn Boży aż po wieki wieków.

 

Anna Wójtowicz