Drukuj

fot. ajWarszawa, 2006

"Prawie wszyscy okropnie się wstydzą. Nie tylko ty. Prawie każdy. Dorastając uczymy się, jak tłumić to uczucie, żeby można było przebywać wśród ludzi i zachowywać się stosownie.  Bardzo niewiele jest sytuacji, które nie budzą zażenowania. Większość z nas zaczyna ograniczać swoje życie, żeby tylko uniknąć tego uczucia. Coraz więcej rzeczy nie robimy, tylko dlatego, że się wstydzimy. Chodzimy wolniej i ostrożniej. Bardzo ostrożnie siedzimy. Bardzo ostrożnie mówimy.

Nie śpiewamy pełnym głosem. I nigdy nie tańczymy. Zdumiewające jak bardzo wstyd utrudnia nam życie. Właśnie z jego powodu w pokoju stoją wszystkie te krzesła, na których siedzimy - takie ładne i takie osobne. Wiesz, że wolałbyś opierać się o kogoś albo siedzieć komuś na kolanach, bo wtedy mógłbyś się odprężyć i pobyć blisko. Ale dla większości z nas taka bliskość jest bardzo krępująca. Co on sobie pomyśli? Co pomyślą inni? Co ja właściwie robię? O czym mam mówić? I tak ciągnie się cały ten bezsens.  

Wśród twoich relacji z ludźmi nie ma ani jednej, która nie byłaby podszyta wstydem. Osoby, na których najbardziej ci zależy, które są dla ciebie najważniejsze na świecie - a jednak nieśmiałość i wstyd nie pozwalają powiedzieć im, co naprawdę myślisz, w pełni okazać, jak bardzo je kochasz. A one najprawdopodobniej z utęsknieniem czekają na jakiś krok z Twojej strony, same z kolei nie wiedząc, jak wyjść do ciebie. I w rezultacie oboje tkwicie w bezruchu." (Jackins, "Present Time" 1985, s. 3)

W codziennym życiu wszędzie można spotkać pojęcia: wstydu, wstydliwości, bezwstydu, zawstydzenia, nieśmiałości. To ostatnie czyli nieśmiałość jest uczuciem z którym się rodzimy. Natomiast uczucie wstydu jest przyswajane. Poczucie wstydu to uczucie, które w skutek przykrości poniża osobę, moje Ja, tak że czuję się obnażony co w związku z tym tworzy poczucie zagrożenia tejże osoby. Człowiek w sytuacji wstydu boi się ogromnie obnażenia, dąży do ukrycia czegoś co powinno być tylko dla niego, jego własnością, jego przeżyciem. Powody wstydu bywają tak różnorodne, nieraz wręcz zdumiewające! Są rzeczy, których wstydził się kiedyś prawie każdy, np.:

Bywają też powody tak rzadkie, że o towarzystwo byłoby tu trudno. Wstyd motywuje do wycofania się i ukrywania, odbiera energię, powstrzymuje, niekiedy wręcz paraliżuje. Ogólnie można powiedzieć, że często wstyd ogranicza możliwości życiowe człowieka, a także odsuwa go od ludzi, albo psuje relacje. Praca nad wstydem jest to jedna z najlepszych rzeczy, jakie w ogóle można zrobić. Kiedy się zacznie, zawsze coś z tego wyjdzie (por. Jaworski, 2003.10.14; por. Dodziuk, 1999, s. 9-10)

Czym właściwie jest uczucie wstydu?

Wstyd jest zjawiskiem bardzo złożonym. To przykre, upokarzające, uczucie spowodowane świadomością niewłaściwego, złego, hańbiącego postępowania (własnego lub czyjegoś), niewłaściwych słów, świadomością własnych lub czyichś braków, błędów itp., zwykle połączone z lękiem przed opinią. ("Słownik języka polskiego", 1981, s. 773) To zespół reakcji organizmu (takich, jak pochylenie głowy w dół, rumieniec), połączony z możliwym do przewidzenia działaniem (takim jak ukrycie się czy wycofanie z kontaktu z innymi), przykrymi myślami (takimi jak "Jestem do niczego") i rozpaczą w duszy, to ścisk w sercu, chęć schowania się w "mysią dziurę". Patricia i Ronald Potter - Efronowie autorzy książki "Uwolnić się od wstydu" przedstawią definicję wstydu jako: "bolesne przeświadczenie o własnej zasadniczej ułomności jako istoty ludzkiej".(Dodziuk, 1999, s.11).

Każdy człowiek to uczucie bardzo dobrze zna, chociaż każdego dotyka inaczej. Jedni wstydzą się prawie stale, inni rzadko.

Oblicza wstydu bywają zdumiewająco różne. "Doświadczenie wstydu to doświadczenie odsłaniania się. Przeżywanie wstydu rzuca jasne światło na to, czym i kim jesteśmy, dotkliwie odsłaniając nierozpoznane aspekty osobowości. Odsłonięcie się przed sobą samym stanowi sedno wstydu. Dosłownie w pierwszym znaczeniu słowa wstyd zawiera się ten proces: odkryć, wystawić na widok publiczny, zranić. Przeżywać go oznacza więc doświadczyć ujawnienia szczególnie wrażliwych, intymnych, podatnych na zranienie aspektów własnego "Ja". Odsłonić się można przed innymi, ostatecznie jednak odsłonięcie dokonuje się przed samym sobą". (por. Dodziuk, 1999, s.11) Inne znaczenie definicji wstydu zaczerpnięte ze słownika języka angielskiego brzmi: "uczucie wstydu, to uczucie, które towarzyszy osobie kiedy czuje się ona zakłopotana lub zażenowana, ponieważ ona lub ktoś jej bliski uczynił coś złego lub niewłaściwego." ("Słownik Dictionary of Contemporary English", Longman, 2003, s.1508) Wstyd ściśle łączy się z innymi ludźmi jest emocją społeczną wywołującą lęk i ocenę, nie musi jednak łączyć się z oceną moralną.

Wstyd a poczucie winy

Poczucie wstydu i poczucie winy są zwykle z sobą powiązane, wynikać mogą z tego samego zachowania. Rozpoznanie obydwu stanów wymaga osobnej konfrontacji z każdym z nich. Konfrontacja ze wstydem jest znacznie trudniejsza niż konfrontacja z poczuciem winy. Poczucie winy wynika z pogwałcenia, naruszenia zasad, własnych norm, wartości (takich, jak np: korupcja), wadliwego działania (jak: znowu coś zawaliłem w pracy) Poczucie winy jest dojrzalsze od wstydu. Jego źródłem jest dobrze zintegrowany system wartości, który pozwala odróżniać czyny dobre od złych. Poczucie winy nie obniża poczucia własnej wartości i nie odbija się na tożsamości. Poczucie własnej wartości ma wymiar biologiczny, komórkowy.

Zdrowe poczucie winy jest emocjonalnym rdzeniem sumienia. Poczucie winy ujawnia się w oskarżeniu typu "jak mogłam tak postąpić, to co zrobiłam było złe". Poczucie winy łączy się więc ściśle z wyrzutami sumienia. W rozróżnieniu tego co robimy dobrze, a co źle, pomaga nam właśnie sumienie. Poczucie winy informuje nas zatem, że zrobiliśmy coś wbrew własnym normom i wartościom tak jak ból informuje nas o chorobie ciała. Jedno jest pewne: gdyby nie ból nie wiadomo by było, że coś w ogóle jest chore i że należy podjąć jakieś działania, by wyzdrowieć. Jeśli potraktować poczucie winy jako taki właśnie sygnał płynący z naszego sumienia, to daje on nam możliwość uświadomienia sobie, że zrobiliśmy coś wbrew naszym normom i nauczenia się, co zrobić, aby nie powtarzać tego w przyszłości. To jest dojrzałe i konstruktywne spojrzenie na własne poczucie winy. Taka postawa wymaga realistycznego spojrzenia na własne poczucie winy i brania odpowiedzialności za swoje czyny.

Potraktowanie poczucia winy jako uczucia, które w rezultacie służy naszemu lepszemu funkcjonowaniu jest konstruktywne. Natomiast ciągłe trwanie przy poczuciu winy, znieczulanie go, np. alkoholem, robienie różnych, tylko pozornych działań w celu zlikwidowania go powoduje, że uczucie to może stać się niszczącą, ciągle odnawiającą się siłą. Istnieją znaczące różnice między czuciem się podłym z racji wstydu i czuciem się podłym z racji winy. Wstyd dotyczy tego czym jestem (to ja jestem nie w porządku). Wina dotyczy tego co robię (moje zachowanie było nie w porządku). Wstyd związany jest z ograniczeniem, ułomnością, doznawaniem porażki. Każdy człowiek z racji tego, że jest właśnie człowiekiem, a nie bogiem, z natury swojej jest ograniczony. Aby czuć się w pełni człowiekiem konieczne jest uznanie swoich ograniczeń.

Poczucie wstydu niszczy emocjonalny rdzeń człowieka, pozbawia go części tożsamości i subiektywnie odczuwany jest jako wszechogarniające poczucie własnej niedoskonałości, ułomności, bezwartościowości, przegrania. Jest poczuciem, że nie stanęliśmy na wysokości zadania jako ludzie. Być może jest poczuciem, iż nie sprostaliśmy naszej zdolności do rozwoju i transgresji. Utrata twarzy. Nie możemy spojrzeć sobie w oczy stając przed lustrem. Człowiek owładnięty wstydem weźmie na siebie winę, karę i strach, ale nigdy nie przyzna się do bezwartościowości wynikającej ze wstydu. (Monbourquette, 2004, s.92) Osoba dotknięta wstydem odczuwa, że w jakiś sposób jest nie taka, jak powinna, gorsza, jako człowiek ma jakiś zasadniczy brak, defekt, wadę wręcz upośledzenie. Natomiast osoba, która ma poczucie winy uważa, że zrobiła coś nie tak, dopuściła się czegoś złego co powinno być naprawione.

Skąd się bierze wstyd?

Tak trudno radzić sobie ze wstydem, bo zawstydzanie zaczęło się bardzo dawno, kiedy byliśmy małymi dziećmi i nie potrafiliśmy się przed nim bronić. Dużo przekazów dotyczących wstydu trafiało do nas w postaci utajonej, zakamuflowanej, niewyraźnej, również nasza reakcja na nie była najczęściej niejasna. Nie umiemy więc trafnie rozpoznawać wstydu, ani u siebie, ani u innych. (por. Dodziuk, 1999, s.21) W swoim rozwoju, aby ustaliła się nasza tożsamość, potrzebujemy lustra, czyli znaczącej dla nas osoby, która postrzega nas w taki sam sposób, jak my siebie postrzegamy i aby odzwierciedlała nasze uczucia. Pierwszym związkiem, którego doświadczamy, jest symbiotyczny związek z matką, z rodzicami. Jako dzieci identyfikujemy się z rodzicami, gdyż potrzeba przynależności do kogoś silniejszego od nas daje poczucie bezpieczeństwa i ochrony przed złem. Jeśli nasi rodzice nie potrafili przeżywać swoich uczuć w pełni, więc nie byli zdolni odzwierciedlać uczuć dziecka, tym samym porzucają je uczuciowo, gdyż małe dziecko porozumiewa się ze światem wyłącznie emocjonalnie. Dziecko uczy się wstydzić zanim zacznie mówić. Człowiek owładnięty wstydem automatycznie czuje się zawstydzony, ilekroć odczuwa jakaś emocję lub potrzebę. Każde ludzkie uczucie może ulec uwewnętrznieniu i przekształca się wtedy w cechę charakteru i jest rdzeniem tożsamości. W taki sposób emocja wstydu przenika do naszej tożsamości na stałe. Żyjemy z nierozpoznaną, wypartą częścią siebie samych, o której nikt nic nie wie, a już na pewno nie my. Jako dzieci nie mieliśmy możliwości przeżycia do końca bólu spowodowanego zerwaniem symbiotycznej więzi, nikt nam w tym nie pomógł, dlatego przykre emocje ulegają wyparciu, pamięć zgromadziła zawstydzające wspomnienia, które uległy zamrożeniu w naszej tożsamości i w naszych ciałach. (por. Pawłowska, 2005)

Rodzaje wstydu

Wstyd ma swoje dobre i złe strony, może się przejawiać na wiele różnych sposobów. Jest to taka część, która jest potrzebna jeśli nie powiedzieć konieczna. "Uczucie to wskazuje na nasze porażki nie pozostawiając w nas trwałego śladu, nie prowadzi do samooskarżeń. Dobry wstyd zachowuje nasze poczucie bycia kochanym". (Cloud, Townsend, 2005, s.168) Możemy powiedzieć, że jest to wstyd konstruktywny. Ten rodzaj wstydu mobilizuje do działania, nakłania do zmiany na rzecz poprawy sytuacji, np. "Jest mnie na to stać". Konstruktywny rodzaj wstydu pobudza do działania, do zmiany. Dobry rodzaj wstydu pojawia się jako znak ostrzegawczy, sygnał, by obejrzeć się wstecz i zobaczyć, że zeszliśmy z drogi i popycha nas ku naprawie. Dobry wstyd skłania nas do tego, żeby się rozwijać. Jeśli jesteśmy z czegoś niezadowoleni, wstyd nam, że tego lub tamtego nie potrafimy, nie żyjemy w zgodzie z własnymi przekonaniami, pragnieniami, potrzebami. Uczucie to może popychać nas do działania. Jeżeli wcześniej przed nim nie uciekniemy tylko przyjrzymy się uważnie do czego nas zachęca, to konstruktywny wstyd może stać się motorem zmiany. Ten rodzaj wstydu jest nieprzyjemny, czasem może być bolesny, ale mija, gdy uda się coś poprawić w wyznaczonym przez siebie kierunku. Pozytywny wstyd jest uczuciem konkretnym, a przynajmniej można go przełożyć na normalny kontakt. Dotyczy on jakiegoś fragmentu mnie, a nie całego "Ja". Można coś tu zrobić ponieważ ten rodzaj wstydu nie przygniata, nie obezwładnia. Jest i taka cześć wstydu, która w nadmiarze przeszkadza. Jest to wstyd toksyczny. Ten rodzaj wstydu przytłacza, hamuje, demobilizuje np. "Jestem do niczego". Osoby owładnięte tym uczuciem są przytłoczone. Uczucie to pojawia się zbyt często i jest zbyt ciężkie, pozbawiające energii do życia. Ludzie dźwigający tego rodzaju bagaż są pozbawieni sił i radości życia. Wstyd staje się dominującym motywem życia emocjonalnego. Nie bez znaczenia mówi się o nim, że jest piekące, palące, pożerające, hamujące i paraliżujące. Wstyd ma dwie cechy o charakterze pułapki, a mianowicie pierwszym jego elementem jest lęk przed oceną innych ludzi. Druga pułapka, to wstydzimy się wstydzić. Najwięksi znawcy wstydu Ronald i Patrica Potter-Efronowie zwracają uwagę, że "głęboki wstyd jest zjawiskiem, który rozgrywa się nie tylko na płaszczyźnie negatywnego myślenia na swój temat oraz złego nastawienia emocjonalnego do siebie samego. Ale jest to, jak mówią autorzy, "kryzys jaźni", a także głęboki kryzys duchowy [...]. Wstyd oznacza totalną życiową porażkę. Osoba, która się wstydzi, wierzy, że nie ma prawa do istnienia [...]. W głębi swojej istoty przeżywa ona kryzys duchowy. Czy w ogóle nie należy jej się prawo do życia? Czy jest jakąś kompletną pomyłką? Czy nikomu na niej nigdy nie zależało? Czy nawet Bóg ją opuścił? Czy nie jest w ogóle warta miłości? Gdy wstyd jest bardzo silny, ludzie odpowiadają <<tak>> na każde z tych pytań. Wstyd na pewien czas pozbawia nas człowieczeństwa. Zaczynamy myśleć o sobie jako o podludziach nie do końca żywych. Tracimy poczucie więzi z innymi. Tracimy łączność z Siłą Wyższą, a przez to z wiecznym źródłem pocieszenia. Możemy odczuwać głęboką samotność w swoim wnętrzu [...]. Uczuciu pustki towarzyszy poczucie braku jakiejkolwiek wartości. Osoba zawstydzona czuje się wydrążona. Wydaje jej się, że jest niczym, jest tak, jakby nie miała własnej tożsamości. Nosi maskę zarówno po to, żeby zasłonić wstyd jak i po to żeby ukryć pustkę. Straciła duszę, zaprzedała ją wstydowi". (Dodziuk, 1997, s.15-16)

Pierwotne mechanizmy obronne "ego"

"Dziecko uczy się wstydzić zanim jeszcze potrafi mówić. Dlatego bardzo trudno jest określić, czym jest wstyd. Jest on jedną z tych zdrowych, ludzkich mocy, które w pewnych okolicznościach przeradzają się w ciężką chorobę duszy". (Bradshaw, 2005)

W sytuacji poważnego zagrożenia "Ja" uruchamia się automatyczny proces samoobrony zwany systemem pierwotnych mechanizmów obrony "ego". System ten po raz pierwszy nazwał i opisał Freud. Każdy z nas stosuje od czasu do czasu mechanizmy obronne, w które wyposażyła nas natura. Z założenia nie powinny być one stosowane stale, ale tylko w określonych sytuacjach. Dziecko jest istotą bezradną i bezsilną. Z chwilą przyjścia na świat "ego", "Ja" jest niezróżnicowane. Każde dziecko musi wytworzyć wokół swego "Ja" odpowiednie granice. (por. Bradshaw, 2005)

Rodzice powinni ukazywać dziecku w jaki sposób radzić sobie z toksycznym wstydem i pokazywać, jak działa dobry wstyd. Szczególną rolę do spełnienia w tej kwestii ma matka, która pokazuje "jaki dystans dzieli te dwa spojrzenia". (Cloud, Townsend, 2005, s.168) Jak nabyć określone umiejętności posługiwania się nimi. Mechanizmy obronne bardziej są potrzebne dziecku niż dorosłemu. Dopóki dziecko nie wytworzy silnych granic, posługuje się w razie zagrożenia "Ja" mechanizmami obronnymi. Dziecko, by móc wytworzyć odpowiednie granice potrzebuje rodziców, którzy sami mają mocne granice. Rodzice, których osobowość ukształtowała się na bazie wstydu, takich granic nie mają. Kiedy człowiek żyje w przekonaniu, że jest z założenia ułomny i niepełnowartościowy, cały świat wydaje mu się ułomny i bezwartościowy.

Toksyczny wstyd nie zna granic. A dziecko pozbawione ochronnych granic nie ma szans na przetrwanie. Życie bez granic porównać można do życia w domu, który jest pozbawiony drzwi. Natura wyposażyła dzieci nie tylko w egocentryzm, ale i w pierwotne mechanizmy obronne, zastępujące granice. Dzięki mechanizmom obronnym osoba ma szansę wytrzymać sytuacje, które w przeciwnym razie byłyby nie do wytrzymania. (por. Pawłowska, 2005) [15] Stosujemy różne metody obrony przed wstydem. Tylko jedna z nich jest skutecznym lekarstwem na wstyd: wyjście mu naprzeciw z podniesioną głową i dokonaniem zmian albo w sobie, albo w sytuacji, która go wywołuje. Takie podejście do sprawy wymaga wielkiej odwagi i pewności siebie. Ludzie zaś dotknięci wstydem nie zawsze są w stanie podjąć konfrontację, jest ona czasem zbyt trudna. Tacy ludzie są więc skazani na inne metody radzenia sobie pozornie prostsze, mniej bolesne, dające szybciej efekty. Niestety, pomagają one na krótko, a na dłuższą metę powodują wielkie szkody.

Do najczęściej stosowanych mechanizmów obronnych możemy zaliczyć:

Metody obronne najczęściej przyswajane jeszcze we wczesnym dzieciństwie przekształcają się czasem w strategie, które mają ogromny wpływ na całe nasze życie i nim kierują. Nie rzadko te strategie są częścią nastawienia do życia, integralną częścią nas samych. Kiedyś przydatne przekształciły się w utrwalone, nawykowe reakcje, które pełnią formę zniewolenia, na które osoba sama udzieliła przyzwolenia. Nieuchronnym końcem stosowania każdego z wymienionych sposobów jest odcięcie się od części siebie. Najczęściej właśnie wstyd skłania do zakładania masek, a te z czasem dosłownie przyrastają do nas tak mocno, iż zaczynamy wierzyć, że "moja maska to ja".

Antidotum na wstyd

Pozbywanie się wieloletniego wstydu to bardzo długi proces, wymagający pracy i zaangażowania. Składa się on z wielu trudnych kroków jakie potrzeba podjąć:

  1. Pierwszy krok najważniejszy to przyznanie się, że wstyd jest moim problemem, oraz rozpoznanie jakiej sfery życia on dotyczy, w jaki sposób się przejawia i jak szkodliwie wpływa na moje życie. Sposobem na rozpoznawanie wstydu może być odpowiedź na pytanie: "Czego się wstydzę?"
  2. Drugi krok to pogodzenie i oswojenie się ze wstydem uznanie go za nieodłączny, a w określonych granicach nawet niezbędny składnik życia wewnętrznego, a także poznanie korzyści jakie daje konfrontowanie się z tym uczuciem. Dobrze tu działa samo rozpoznanie, ale również edukacja i wymiana doświadczeń jak również proste zadanie "podzielenie się z kimś opowieściami o sytuacjach, kiedy było nam wstyd". Wstyd jest źródłem wiedzy o nas samych. Przeważnie jest tak, że w tym, co nas zaboli zwykle kryje się jakiś problem emocjonalny. Zadając sobie pytanie kto i kiedy nauczył nas wstydzić się tego, czego w dorosłym życiu nadal się wstydzimy, bardzo szybko docieramy do relacji z dzieciństwa. Uznanie wstydu za ważny czynnik naszego życia skłania do zastanowienia się dlaczego warto nim się zajmować? Autorka książki "Wstyd" A. Dodziuk wyróżnia powody wstydu ze względu na funkcje:
    • informacyjną
    • motywacyjną
    • regulującą
    • ostrzegawczą
    • w utrzymaniu tożsamości
  3. Trzeci krok to "odtrucie" czyli zmniejszenie wstydu do rozmiarów umożliwiających dalsze kroki. W tej sytuacji kluczowym rozwiązaniem jest wyjście z izolacji i osamotnienia, otwarcie się i dzielenie przeżyciami z innymi ludźmi. Dzielenie się osobistymi przeżyciami już samo w sobie jest leczące. Możemy dokonać bilansu pozytywnych skutków dzielenia się własnym doświadczeniem:
    • uczy bardziej pozytywnego podejścia do wstydu;
    • pozbawia ciągle obecnego lęku przed odsłonięciem czy przed zdemaskowaniem;
    • przywraca poczucie prawdziwości i integralności własnego "Ja";
    • wzmacnia zaufanie do świata i do ludzi;
    • stwarza nieznane dotąd poczucie wspólnoty i bliskości;
    • podnosi samoocenę,
    • umożliwia informacje zwrotne w obszarach dotąd ukrywanych;
    • poszerza pulę doświadczeń i rozwiązań;
    • ułatwia oswojenie się z nowym spojrzeniem i nowym podejściem do wielu spraw, dotychczas pozostających pod władzą wstydu;
    • pogłębia poczucie kontroli nad własnym życiem.
  4. Czwarty krok obejmuje próby przezwyciężania wstydu i zahamowań przy pomocy eksperymentowania z zachowaniami, które przynoszą nam trudność, nie na tyle jednak, żeby nie móc ich podejmować. Nieodzowną pomocą w przezwyciężaniu wstydu i zahamowań jest dowartościowanie siebie, dostrzeganie swoich plusów i mówienie o nich, odnoszenie się do siebie z szacunkiem. Kolejnym ważnym zadaniem jest zahamowanie lawiny myśli lub wypowiedzi krzywdzących nas.
  5. Piąty krok to powstrzymanie zawstydzania ze  strony innych oraz samozawstydzania, a także wprowadzenie zmian w toksycznych relacjach. Ten krok jest niezbędny w procesie wychodzenia z toksycznego wstydu. Na końcu wreszcie praca nad trzema czynnikami leczącymi trujący wstyd, a więc: szczerością, godnością i bliskością. (Dodziuk, 2004, s.13)

Szczerość wymaga żeby się odsłonić: odsłonić to co budzi obawy, ażeby można było zauważyć to kim i jakim się jest. Dzięki szczerości wyłania się droga do prawdy o sobie. Wzajemna szczerość sprawia, że ludzie zaczynają zbliżać się do siebie. Bliskość wydobywa z samotności, izolacji, budzi nadzieję i sprawia, że nie boimy się być z sobą. "Dopiero w doświadczeniu leczącej więzi z inną osobą możemy odzyskać ufność i radość z bliskości z drugą osobą". (por. Małecka, 2005, s.72) Człowiek o naruszonej godności musi usłyszeć niejako z zewnątrz, od tych z którymi się spotyka, że żadne sytuacje z przeszłości, żadne osoby z zewnątrz, żadne bieżące okoliczności nie były i nie są w stanie pozbawić go godności. Od pierwszych chwil życia bowiem ma prawo do jej respektowania przez wszystkich, ponieważ jest istotą ludzką, "Muszę wierzyć, że: mam prawo istnieć, chcę żyć!". (Monborquette, 2004, s.27)

Każde z wymienionych, pomocniczych środków na uczucie wstydu "wywołuje zrozumiały lęk, ponieważ z każdym z nich związane jest duże ryzyko. Szczerość budzi obawy o dalsze zawstydzanie i ośmieszanie. Próby bliskości mogą skończyć się odrzuceniem. Przyjrzenie się własnemu poczuciu godności może nam uświadomić jak niewiele jej mamy. Dlatego korzystanie z wymienionych dróg wymaga świadomej decyzji oraz odwagi". (por. Dodziuk, 1999, s.89)

Podążanie do uzdrowienia jest drogą zdobywania pełni poprzez miłość i troskę, która pozwala doświadczyć radości życia, których się bardzo pragnie. W rzeczywistości uzdrowienie będzie się dokonywało poprzez wzajemną troskę, życzliwość i miłość.

Wstyd a rozwój duchowy

Większość ludzi ma przekonanie, iż nie ma wpływu na swoje życie. A przecież mamy wolną wolę. W jakim stopniu nasza wola jest tak naprawdę wolna? Wolna, bo niezależna, nieuwarunkowana, nie lgnąca do emocji. Z innej strony nie możemy żyć bez emocji, one wpisane są w naszą biologiczną naturę na równi z głodem i innymi potrzebami naszego ciała. Emocje są siłą sprawczą w życiu człowieka, napędzające wszelkie wybory. Umysł pozbawiony emocji nie wiedziałby czego chce, byłby niezdolny do dokonania wyboru w zalewie możliwości. Jak w starym dowcipie o człowieku, który dosiadł konia i ruszył w cztery strony świata tzn. ruszył do nikąd. Emocje posiadają swój wyższy sens, każda z nich zawiera ukrytą informację. Za strachem może ukrywać się odwaga i chęć poznania, a także intuicja, która wyprowadza nas z niebezpieczeństwa. Za odrzuceniem zaś chęć zaangażowania się w życie bez ocen. Gniew i złość są niezgodą na niesprawiedliwość, gdzieś głębiej jest potrzeba współodczuwania z innymi w swej odmienności. Jeśli mamy odczucie, że jesteśmy wyjątkowi, to na rzeczywistym poziomie poznania, każdy z nas jest wyjątkowy w swej odmienności. Każdy z nas jest niepowtarzalny i jest największym cudem świata. Emocje trzeba zrozumieć, aby znalazły właściwe miejsce w nas samych i w naszym życiu. Bez procesu zrozumienia emocji, wszelkie techniki opanowania emocji i tak w ostatecznym rozrachunku zakończą się porażką.

Człowiek to jedyna żywa istota, która żyje "od wewnątrz". Prawdziwie ludzki jest ten kto posiada wewnętrzne "Ja", które nim kieruje. Ten, który posiada swoje bogate życie wewnętrzne, swój wewnętrzny wszechświat. Istnienie samo w sobie jest wystarczającym uzasadnieniem. "Rozwój duchowy następuje dzięki działaniu łaski Bożej i wysiłkiem człowieka. Wzrost duchowy dokonuje się w relacji do Boga. Jego wyrazem mogą być: miłość, modlitwa, spotkanie z żywym Słowem Bożym". (Małecka, 2005, s.60) [22]

Bóg, który jest Miłością nadaje sens całemu życiu, zwłaszcza duchowemu. "W Nim poruszamy się, żyjemy i jesteśmy" (Dz 17,28) - to znaczy czerpiemy soki z coraz bogatszego życia wewnętrznego. Duchowość to dążenie do pełni naszego człowieczeństwa.

Zdrowy wstyd wytycza człowiekowi jego podstawowe, metafizyczne granice. Wstyd jest siłą wprawioną w ruch i motywuje nas do zaspokajania podstawowych potrzeb. Jedną z tych potrzeb jest potrzeba nadania swojemu życiu odpowiedniej struktury. Dzięki takiej strukturze określamy swoje granice, czujemy się bezpiecznie i możemy dobrze rozporządzać pozytywną siłą. Każdy człowiek czerpie osobistą moc ze zdrowego wstydu. Gdyby nie zdrowy sygnał płynący ze wstydu, stracilibyśmy kontakt z naszymi podstawowymi potrzebami wynikającymi z zależności. Wstyd pełni rolę zdrowego sygnału.

Przypomina o potrzebie kochania innych, pozostawania z nimi w troskliwym związku. "W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi! W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie!" (Rz 12,10-11) Przypomina też o potrzebie pozostawania w troskliwym związku z własnym życiem wewnętrznym, bliskością doznawania wszystkich emocji tak, by można było mieć odwagę otworzyć serce na miłość. "Miłość niech będzie bez obłudy! Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem!" (Rz 12,9)

Przypomina o potrzebach naszego ciała, przyjemności uznania tej pierwotnej "zwierzęcej" części nas samych, która żyje w przekonaniu, iż nie zasługuje na miłość, radość, że jak pokocha to ją odrzucą. Przeciwwagą dla utrwalonych złych przekonań naprzeciw człowiekowi wychodzi Bóg ze swoim Żywym Słowem, które mówi "Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów" (Ef 1,4-5) Pozytywny wstyd jest źródłem twórczości i wiedzy. Świadomość wrodzonych ograniczeń chroni nas przed przekonaniem, że wszystko już wiemy. Zdrowy wstyd działa ożywczo, ponieważ motywuje do poszukiwania.

Duchowość polega na rozwijaniu potencjału, na wzroście. Kojarzy się z pełnią, spełnieniem. "Bóg napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym" (Ef 1,3) Mówiąc o duchowości mamy na myśli miłość, prawdę, dobroć, piękno, obdarzanie innych troską. (por. Ga 5,22) Duchowość to najwyższa z ludzkich potrzeb, motywuje do przekraczania siebie. Zdrowy wstyd orientuje nas ku wyższemu sensowi i jest psychicznym fundamentem pokory. "Żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową - ku Chrystusowi". (Ef 4,15) Wstyd dotyka naszej pierwotności, dotyczy instynktu przetrwania i zawiera informacje o transgresji.

Biblijny wymiar wstydu
(Próba ujęcia problematyki wstydu)

Biblijne wyjście w kierunku uczucia wstydu zbliża nas do aspektu daru. W wielu kulturach cenione jest poczucie honoru. To poczucie honoru zawiera w sobie element wstydu, ponieważ żaden człowiek nie chce być obrażany. Kiedy ktoś jest poniżony, dotknięty wówczas jego honor zostaje obrażony, a jego godność zostaje naruszona. Człowiek, który zostaje poddany takiemu smutnemu doświadczeniu czuje się zawstydzony. Zawstydzenie takie jest ogólnoludzkim doświadczeniem.

Bóg wychodzi człowiekowi naprzeciw ofiarowując mu pewien dar. Wstyd w Biblii stał się pewnym progiem, dzięki któremu człowiek mógł przełamać swoją słabość przy pomocy Bożej. Wraz z doświadczeniem duchowego zawstydzenia, bólu, człowiek otrzymuje od Boga wsparcie. (Rdz 3,8) Wyraża się ono poprzez symbol. Bóg daje człowiekowi - jak mówi Pismo Święte (Rdz 3,21) - okrycie, ubranie, szatę. Symbolika szaty w Piśmie Świętym zawiera głęboką treść, która będzie narastać, wzbogacać się przez cały proces idei rozwoju Królestwa. (Rdz 37,3) Szaty królewskie miały podkreślać wyjątkowość człowieka, wyjątkowość jego istoty, jego godność w odróżnieniu od wszelkich innych stworzeń.

Inne spojrzenie - duchowe - to symbolika Pieśni nad Pieśniami, symbolika Oblubieńcza, która ostatecznie prowadzi do głębokiej relacji mistycznej - Ciała Mistycznego. (por. Kol 1,18) Bóg przyodziewa nas szatą jako darem swojej łaski w Jezusie Chrystusie. (por. Ef 2,8) W ten sposób jesteśmy przeniknięci Jego człowieczeństwem, a zarazem przeniknięci Jego Bóstwem. Święty Paweł pisze: "Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować". (Flp 3,20-21) Św. Paweł wskazuje na piękno duchowe, którym Bóg chce przyodziać każdego człowieka. (por. Ef 1,6) Historia biblijna pokazuje to podnoszenie człowieka z upadku dzięki Bożej pomocy. W ten sposób został ukazany pozytywny element otrzymania od Boga daru w postaci wstydu, w postaci ochrony jako szaty. Jednocześnie zostaje on wezwany do wysiłku w pracy duchowej, aby postawą wewnętrzną dorastał do poziomu wywyższenia ku któremu Bóg go prowadzi.

Człowiek na gruncie doświadczenia jakim jest wstyd zostaje wezwany, by wypracować w sobie cnotę wstydliwości. W takiej sytuacji niezbędna jest tu wolna wola człowieka. Bóg daje szansę, ale nie chce za człowieka decydować co będzie lepsze dla niego. Chce, aby człowiek swoim wysiłkiem wypracował to co jest jego bogactwem na gruncie łaski jako daru. To przez Miłość człowiek staje się wolny. Dopiero w Nowym Testamencie człowiek stał się zdolny, by pójść za Miłością dzięki odkupieniu. W takim kontekście można zobaczyć sens cnoty wstydliwości.

Pismo Święte wymaga, motywuje człowieka do wysiłku przez krytyczną ocenę, która przewija się niemal w całej Biblii. Pismo Święte ukazuje historię ludzi, z jednej strony podkreślając ich godność stworzonych na obraz Boga, a z drugiej ukazuje słabość ludzką, która przejawia się w różnych sytuacjach. Godność wyrażana jest między innymi w wolnej woli, w wolnych wyborach, w jego decyzjach. Na ogół przeznaczenie ludzi zależy od nich samych, ale wybór i realizacja celu konfrontowana jest najczęściej ze słabością ludzką. (por. 2 Sm 11,2-26)

Apostoł Paweł gani wszelkie grzechy związane z bezwstydnością. "O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne". (Ef 5,3-7; por. 1Kor 5,1-13; 6,1-20; por. 2Kor 4,1-3)
"Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem - zagłada, ich bogiem - brzuch, a chwała - w tym czego winni się wstydzić". (Ef 3,18-19)

Z punktu widzenia biblijnego podstawą cnoty wstydliwości jest poczucie świętości. Bóg wchodzi w życie człowieka tak blisko, że przenika jego człowieczeństwo. Dzięki temu człowiek sam zaczyna doświadczać wyjątkowej godności. Cała Biblia podkreśla wielokrotnie niezwykłą godność człowieka. (por. Łk 15,32) Wymiar świętości dotyczy w jakiś specyficzny sposób godności ciała. (por. J 8,3-11) Godność ludzka od samego początku została wprowadzona w tajemnicę obrazu Bożego. Nie jest to tylko godność czysto naturalna, psychologiczna, ale jest w niej element świętości.

W stanie niewinności pierwszych ludzi nagość nie była czymś poniżającym lecz panowała wewnętrzna harmonia, w której wola ludzka panowała nad całym organizmem w sensie psychicznym i fizycznym. Nagość oznaczała całą prostotę i pełnię tego widzenia, która ujawnia się jako czysta wartość w ludzkim życiu. Wtedy człowiek nie potrzebował "muru obronnego", żeby poczuć się bezpiecznym.

Bóg nas odkupił pozostawiając nas w słabości, w skłonności do grzechu. Ofiarował nam pewną szansę, w której sam Jezus zniża się ku nam. Bierze na siebie nasze słabości, aby podnieść nas, naszą godność do poziomu życia Bożego.

Elżbieta Stroka
mgr Pedagogiki ogólnej

 

Bibliografia: