Drukuj

Modelka nr 1 – szczupła
...czarna obcisła bluzeczka bez rękawów, spódniczka kremowa koronkowa, bez podszewki, długość do połowy uda, widoczna bielizna dolna w odcieniu kremowym...
Modelka nr 2 – kształtów pokaźnych,...biała przylegająca bluzka wpuszczona w czarną spódniczkę, mocno obciskającą pośladki, spódniczka ledwo te pośladki zakrywa, jednocześnie odsłaniając uda przypominające masywne kolumny, wysokie czarne szpilki (wyraźnie utrudniające chodzenie)...

Modelka nr 3 – osoba grubszej postury
...czarny żakiet, wyłaniająca się spod niego czarna trykotowa koszulka, niebieskie dżinsy-rurki, buty na płaskim obcasie...
Modelka nr 4 – szczupła (nawet bardzo)
...biała bluzeczka, czarne legginsy...
Modelka nr 5 – szczupła i zgrabna
...biała trykotowa bluzeczka na ramiączkach (wyraźnie widoczne ramiączka biustonosza), jasnoniebieskie dżinsowe krótkie spodenki, buty na bardzo wysokim obcasie...
Większość Obserwowanych z gumą w buzi...
za krótką chwilę rozpocznie się... IMPREZA (obserwowała DNN)

Nie, to na szczęście nie jest opis oazowiczek zmierzających na Eucharystię. To migawki z uroczystości bierzmowania w jednym z miast wschodniej Polski. Choć nie mam gwarancji czy w ich gronie oazowiczek nie ma.

Temat skromności czy właściwych strojów (nie tylko na Eucharystię) wraca jak bumerang. Szczególnie gdy przyjeżdżamy na Kopią Górkę jako prelegenci Diakonii Życia. Nierzadko mam wrażenie, że za tym powracającym tematem kryje się myśl, że wystarczy przedstawić konkretne wymagania – jakby poruszenie tematu podczas godzinnego spotkania załatwiało cały problem. No bo oczywiście mówimy – młodzieży chyba zawsze, dorosłym zależnie od tematu prelekcji – o odmiennym patrzeniu na siebie nawzajem pań i panów, o odpowiedzialności za stroje i gesty. Przy czym absolutnie nie ma to nic wspólnego z bardzo negatywnie odbieranym odmierzaniem długości spódniczek czy rękawów w centymetrach (tak, zdarzały się podobno i takie pomysły) bądź kuriozalnym stawianiem wymagań typu obowiązkowe spódnice do ziemi. Bo tak to już jest, że kwestie skromności odbiera się głównie przez pryzmat strojów kobiecych, jakby kwestia ta nie dotyczyła w ogóle mężczyzn.

Czy oznacza to, że nie należy poruszać w oazie tematu skromności strojów i zachowań, elegancji, strojów właściwych na różne okazje? Ależ wręcz przeciwnie! Mam czasem wrażenie, że kwestie te są w Ruchu zaniedbane. Przynajmniej w niektórych rejonach naszego kraju. Łatwo jest scedować je na prelegentów Diakonii Życia, którzy najczęściej spotykają się z uczestnikami rekolekcji podczas półtoragodzinnej prelekcji na oazie letniej, zdecydowanie trudniej podjąć wysiłek formacyjny wpływający na kształtowanie postawy serca. A jeszcze trudniej mądrze egzekwować pewne zdroworozsądkowe wymagania. Bo przecież nie chodzi o to, aby dziewczyny zakładały na Eucharystię spódniczki (i to jeszcze z grubsza sięgające kolan) tylko przez dwa tygodnie rekolekcji – chodzi o to, aby ich strój był godny i godzien chrześcijanki przez 365 (albo i 366) dni w roku! Nie chodzi o to, aby chłopcy i dziewczęta powstrzymywali się od nieprzyzwoitych czy wulgarnych słów, żartów, aluzji i zachowań przez piętnaście dni rekolekcji – ale aby wypracowali sposób bycia odbiegający od negatywnych wzorców telewizji i Internetu. Dodajmy jeszcze, że w wielu wypadkach rodzice nie ingerują w ubrania czy zachowanie dzieci i nie widzą problemu w powielaniu nieskromnych wzorców z seriali telewizyjnych, epatowaniu golizną czy też bielizną, w języku z pogranicza wulgarności czy wręcz wulgarnym.

Wydaje mi się, że o problemie skromności w oazie młodzieżowej zasadniczo możemy mówić na dwóch poziomach. Pierwszy, w pewnym sensie ważniejszy, dotyczy formacji animatorów. Bo to animatorzy budują pewne standardy we wspólnocie. Jeżeli moderatorka, odpowiedzialna za wspólnotę czy animatorka grupy chodzi wyłącznie w spodniach albo bez żenady zakłada spódniczki mini, w sumie nie dziwi analogiczny strój innych dziewcząt. Jeżeli zaś taka osoba będzie umiała ubrać się inaczej, a do tego swój wybór uzasadnić (czymś więcej niż „tak nosimy się w oazie”), ma szansę zachęcić do podobnych strojów uczestniczki grup. Istotny jest tu jednak „całokształt” – czyli to, jaką jest osobą, na ile przekonujące jest jej świadectwo wiary i kobiecości, a także – rzecz dla młodych dziewcząt niebagatelna – czy jest osobą, którą chce się naśladować, czy umie mądrze dbać o siebie i znajduje właściwą równowagę między dbałością o piękno zewnętrzne a dbałością o piękno wewnętrzne. Bo przecież ideał chrześcijanki to kobieta piękna. Zerwijmy wreszcie do końca ze stereotypem zaniedbanej „pobożnej oazowiczki” przeciwstawianej pięknej i modnej kobiecie! (Pamiętając, że piękno nie mieści się w maksymalnie odsłoniętych nogach i na pół gołym biuście).

Podobnie, a może jeszcze bardziej, działa to w przypadku chłopaków – jeżeli animator będzie dla nich prawdziwym autorytetem (od strony duchowej i fizycznej), będą starali zachowywać się w sposób godny prawdziwego mężczyzny, nie będą pozwalali sobie na dwuznaczne dowcipy i zachowania i będą też umieli odpowiednio się ubierać, zachowywać higienę. Warto więc uwzględniać tę tematykę w formacji animatorów. Warto też na pewno tak wprowadzać temat skromności, by animatorzy mieli okazję rozmawiać na te tematy między sobą zarówno w grupach niekoedukacyjnych, jak i koedukacyjnych.

Drugi poziom dotyczy uczestników rekolekcji oazowych. Tutaj sprawa bywa o tyle bardziej złożona, że nie zawsze w rekolekcjach uczestniczą ludzie, którzy już przeszli jakąś formację i spotkali się z najprostszymi wymaganiami co do skromności stroju i zachowań. Nierzadko jest tak, że młodzież jedzie na rekolekcje w ogóle nie wiedząc, o co na nich chodzi. Jeżeli przed odebraniem karty zgłoszeniowej nikt nie zwrócił młodym ludziom uwagi na konkretne wymagania co do skromności stroju, nie można się w sumie dziwić, że do kaplicy gotowi będą pójść w krótkich spodenkach (oczywiście, o ile nie nauczono ich w domu, że tak nie wypada). Tak więc na pewne sprawy trzeba zwrócić uwagę już na etapie przyjmowania uczestników na rekolekcje. Natomiast na początku rekolekcji warto wyjaśnić, dlaczego stawiane są takie a nie inne wymagania. Jeżeli animator wytłumaczy dziewczynom kwestię pokusy wzroku (i estetyki), jest szansa, że zrozumieją na przykład, iż podkoszulka/sukienka na ramiączkach nie jest strojem do noszenia na ulicę (a nadaje się na plażę), a tym bardziej nie do kościoła. Szczegółowe kwestie strojów czy zachowań warto omawiać w grupie jednorodnej. Spotkanie takie może być niejako kontynuacją czy rozwinięciem tematu zasygnalizowanego podczas prelekcji Diakonii Życia (zazwyczaj prelekcje te dotyczą jednak szerszej tematyki czystości i budowania relacji). Rozmowa i spokojne wyjaśnienia bez udziału osób z zewnątrz mają szansę lepiej i głębiej wpłynąć na postawy uczestników. Czasem konieczne są rozmowy indywidualne, taktowne zwracanie uwagi. Warunkiem owocności takich rozmów jest jednak oczywiście odpowiednia formacja animatorów.

Są sytuacje, kiedy odpowiedzialni za oazę, najczęściej ksiądz moderator, powinni reagować szybko i zdecydowanie – choć nadal taktownie – najlepiej w rozmowie w cztery oczy (sześcioro oczu?). Dotyczy to w szczególności zachowań rozmaitych zakochanych par, które przyjeżdżają na oazy bądź na oazach się tworzą. Niedopuszczalne są sytuacje typu siadanie sobie na kolanach, ostentacyjne przytulanie. A podczas odwiedzania oaz widujemy różne rzeczy.

Kwestie odpowiedniego stroju w oazie młodzieżowej zawsze powinny być omawiane w szerszym kontekście czystości we wszelkich aspektach – czyli pracy nad sobą, uczenia się panowania nad zmysłami i kierowania w wyborach rozeznaniem rozumu i sumienia, budowaniem w sobie odpowiedzialności za swoje postępowanie, walką z pokusami, zdecydowanym odrzuceniem pornografii, szukaniem dobrych lektur, dobrych filmów, dobrej muzyki, które nie zaśmiecają wyobraźni. Warto zachęcać młodych ludzi do walki o własne wnętrze, o własną kobiecość i męskość, uświadamiając im, że to wszystko zawsze procentuje w przyszłości. No i jednak zawsze trzeba pamiętać, że przemiana serca nierzadko dokonuje się po pewnym czasie – stąd warto do tego tematu powracać na różnych etapach formacji, zawsze jednak odpowiednio do wieku i doświadczenia uczestników. Czymś absolutnie niezbędnym jest przypominanie o obecności Boga działającego w sakramentach, szczególnie w przypadku sakramentu pojednania i Eucharystii, oraz o tym, że Pan Bóg ma moc podnieść nas z każdego, choćby najgorszego upadku. Warto podkreślać Boży plan dla seksualności człowieka, mądrość stworzenia i to, że Pan Bóg zawsze pragnie naszego dobra.

Siłą rzeczy łatwiej jest pisać o czystości i skromności w odniesieniu do młodzieży. Ale tematyka ta powinna być również poruszana na oazach rodzin. Bo również na oazach rodzin spotykamy się z nieskromnymi strojami, a czasem też zachowaniami czy dowcipami. Tu jest niewątpliwie trudniej –nie jest łatwo powiedzieć dorosłej kobiecie, matce, że jej spódniczki są zdecydowanie za krótkie (szczególnie gdy ma nieść dary w amfiteatrze w Centrum Ruchu) albo że zakładanie nogi na nogę w takim stroju, jaki nosi, odsłania stanowczo zbyt wiele bądź zwrócić uwagę na głębokość dekoltu. Zwłaszcza jeśli nie umie jej tego powiedzieć mąż albo (!?) mu to nie przeszkadza? Czasem warto poprosić księdza moderatora o taktowne powiedzenie na forum pewnych rzeczy. Pamiętam też spontaniczne „nocne Polaków rozmowy” po szkole życia poświęconej czystości małżeńskiej – atmosfera zaufania w grupie rekolekcyjnej pozwoliła powiedzieć panom, jak trudno im czasem nie spojrzeć po raz drugi na nieskromnie ubraną kobietę. Jeżeli zaś trzeba kogoś upomnieć osobiście, należy zrobić to dyskretnie i w cztery oczy. Małżonkom również warto mówić o kwestii pracy nad przezwyciężaniem pokus, niewystawianiem się na zbyt trudne sytuacje i o roli życia sakramentalnego także w tej dziedzinie.

Co wydaje mi się ważne przy mówieniu o skromności stroju w praktyce oazowej? Przede wszystkim zdrowy rozsądek i niezideologizowane podejście do tematu, unikanie zarówno argumentów z dziedziny „tak bo tak”, jak i apoteozy chodzenia wyłącznie w spódnicach (taką postawę powinno być przede wszystkim widać, nie trzeba się nią przechwalać). Słuszne jest wymaganie na Eucharystii spódnic, ale gdy w górskich miejscowościach nastąpi nagłe załamanie pogody, nie będziemy wymagać stroju narażającego na zaziębienie. Nie będziemy też wymagać pójścia w góry koniecznie w spódnicach. Krótkie spodnie (pod warunkiem, że są to jednak spodnie) nadają się jak najbardziej na zajęcia sportowe, ale nie są strojem codziennym oazowicza – nie mam tu na myśli spodni do kolan, których jednak też raczej nie nosimy do kaplicy. Zdecydowanie nie udajemy się na Mszę św. w dresach. Legginsy doskonale nadają się na „ogrzewacz” pod spodnie czy spódnicę bądź kostium do aerobiku czy zumby dla pań). Staramy się dostosowywać strój do okazji – czyli inaczej ubieramy się na spotkanie towarzyskie, inaczej pewnie na randkę, a inaczej na bal, pamiętając, że pokazywanie fragmentów bielizny zawsze świadczy o złym guście i braku elegancji (niezależnie od tego, co prezentują nam aktorki w popularnych serialach), a odświętnego charakteru strojów nie podkreśla ich skracanie czy rozcinanie, ani od dołu, ani od góry. Dziewczętom warto też mówić o makijażu – najkrócej (choć może zbyt skrótowo) rzecz ujmując, dobry makijaż to taki, którego nie widać. Diakonia oazy powinna stanowić żywy przykład ubierania się odpowiedniego do okazji, wieku i figury, nie odrzucając z góry wszystkiego, co modne, a wybierając z mody to, co godne i stosowne.

Świadomie nie podaję tu drobiazgowego katalogu „strojów dozwolonych” czy też przeciwnie, „strojów zakazanych”, nie precyzuję co do centymetra długości spódnic. Choć zdroworozsądkowe wydaje mi się określanie minimalnej długości spódnic według wzoru spotkanego w publikacjach amerykańskich katolików („tak długa, aby dotykała ziemi, gdy uklękniesz na oba kolana”), mam świadomość, że naprawdę nie w centymetrach leży problem – albo nie do końca w centymetrach. Najbardziej istotne jest to, co jest w sercu i w głowie. Strój, który uznamy za niewłaściwy, często jest „winą” nie tyle noszących go, co ich rodziców i wychowawców (nawet w szkołach katolickich nauczyciele i uczniowie bywają antyprzykładem). Podejmując więc troskę o godny strój oazowiczów – a wołanie to rzeczywiście wraca jak bumerang – starajmy się wspomagać ich harmonijny rozwój i zaufanie do wspaniałego Bożego planu, którego elementem jest także bycie kobietą czy mężczyzną.

Agata Jankowiak

artykuł opublikowany w piśmie "Oaza"