Drukuj

nowy domCzyli co każdy oazowicz powinien wiedzieć o adopcji i opiece zastępczej

 

„I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje"Mt 18, 5)

 

Zapewne wiele osób przeczytawszy tytuł pomyśli – ja nie muszę wiedzieć, po co mi to?

Dlaczego zatem oazowicz powinien wiedzieć?

1.     Bo Pismo Święte i dokumenty Kościoła zachęcają nas do większej otwartości wobec potrzebujących, zwłaszcza tych najmniejszych.

2.     Bo niepłodność i bezdzietność to częste problemy współczesnego świata – w Polsce co 4-5 małżeństwo ma problemy z poczęciem dziecka, a część z nich po latach walki o biologiczne dziecko podejmuje w końcu decyzję o adopcji.

3.     Bo sieroctwo społeczne to jeszcze większy problem!

4.     Bo decyzja o przyjęciu dziecka MOŻE KIEDYŚ dotyczyć nas czy naszych najbliższych, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, współpracowników, współbraci ze wspólnoty.

5.     Bo MOŻE KIEDYŚ staniemy wobec czyjeś decyzji o oddaniu dziecka do adopcji i co wtedy?

6.     Bo ważne jest kształtowanie w sobie właściwej postawy wobec adopcji i opieki zastępczej.

7.     Bo wiedzy i świadomości pewnych spraw nigdy za dużo.

 

„Szczególnie wymownym znakiem solidarności między rodzinami jest adopcja lub wzięcie pod opiekę dzieci porzuconych przez rodziców czy też żyjących w trudnych warunkach. Niezależnie od związków ciała i krwi, prawdziwa miłość ojcowska i macierzyńska gotowa jest przyjąć także dzieci pochodzące z innych rodzin, obdarzając je tym wszystkim, co jest im potrzebne do życia i pełnego rozwoju” 

Jan Paweł II, Evangelium vitae 93

 

Adopcja a opieka zastępcza

Na początku kilka słów o pojęciach, żeby mieć pojęcie.

 

Adopcja (inaczej przysposobienie) => rodzina adopcyjna:

Jest to rodzina na mocy sądu przyjmująca dziecko, które uzyskuje taki sam status prawny, jak gdyby było ich rodzonym dzieckiem. Dziecko zyskuje także prawa w stosunku do krewnych swoich nowych rodziców, a zrywają się wszelkie więzi z rodziną pochodzenia. Dziecko przyjmuje nazwisko rodziców, którzy je przysposobili, a na ich prośbę może mieć zmienione także imiona.

Przysposobić można dzieci, których rodzice:

 

Rodzina zastępcza

Jest to czasowa forma opieki zastępczej, która powstaje na mocy orzeczenia sądu w sytuacji, kiedy dziecko nie może przebywać ze swoimi rodzicami. Dzieci umieszczane są w rodzinie zastępczej z powodu ograniczenia, pozbawienia bądź zawieszenia władzy rodzicielskiej.

 

Pogotowie rodzinne

Jest to specyficzna forma rodziny zastępczej - zawodowa rodzina zastępcza krótkoterminowa. Dzieci czekają tu na uregulowanie sytuacji i prawnej – unormowanie sytuacji życiowej. Przebywają tu ok. 6 miesięcy, w wyjątkowych sytuacjach do roku. Po wyjaśnieniu sytuacji życiowej i prawnej wracają do rodziny biologicznej, są przysposabiane lub umieszczane w innej rodzinie zastępczej – tym razem już na dłużej. 

 

Rodzina zastępcza specjalistyczna

Jest to zawodowa rodzina zastępcza, w której przebywają dzieci wymagające resocjalizacji czy szczególnej pomocy, np. z powodu niepełnosprawności czy przewlekłej choroby. Do rodzin specjalistycznych mogą być również kierowane małoletnie matki z dziećmi.

 

Rodzina pomocowa

To taka rodzina, która teoretycznie (zgodnie z ustawą) ma zastąpić rodzinę zawodową na jakiś czas, gdyby ta nie mogła sprawować opieki nad dziećmi, np. z powodu pobytu w szpitalu czy urlopu. Praktycznie, jeszcze nie spotkałam rodziny formalnie pełniącej taką funkcję, bo zwykle pomoc (ale nieformalną) okazuje najbliższa rodzina lub przyjaciele.

 

Rodzice nie zbijają fortuny na wychowaniu powierzonych im dzieci! Adopcja to takie samo rodzicielstwo jak naturalne, a przecież naturalnym rodzicom nikt nie płaci za to, że są rodzicami.

Rodzice zastępczy, owszem otrzymują pieniądze na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka, zaspokojenie podstawowych potrzeb, ubranie, edukacja, rozwijanie zainteresowań, nierzadko rehabilitacja czy terapia. Nie jest to wielka kwota, a opiekunowie muszą się z niej rozliczyć wobec pracownika socjalnego i sędziego.

Wynagrodzenie, jak każdy pracujący człowiek, otrzymują osoby, które pełnią funkcję rodziny zastępczej zawodowej. W Polskich realiach niestety, jest to niewspółmiernie niska kwota do ilości obowiązków i czasu im poświęcanego. Rodzina taka przyjmuje bowiem pod swój dach kilkoro dzieci, z różnymi problemami, ciężkimi doświadczeniami i pracuje 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, przez 12 miesięcy bez zwolnienia, bez urlopu, bez premii, a często i bez „doceniam” czy „dziękuję”.

 

Rodziny chrześcijańskie winna ożywiać większa gotowość do adopcji i przysposobienia dzieci pozbawionych rodziców czy też opuszczonych: podczas gdy te dzieci, odnajdując na nowo ciepło uczuć rodzinnych, zaznają pełnego miłości opatrznościowego ojcostwa Boga, świadczonego przez rodziców chrześcijańskich. Wzrastając w atmosferze pogody i ufności, cała rodzina zostanie ubogacona wartościami duchowymi poszerzonego braterstwa.

Jan Paweł II, Familiaris consortio, 41

 

Kto dla kogo? – dobór rodziny dla dziecka

Adopcja to nie jest spełnianie marzeń rodziców o posiadaniu dziecka, a Ośrodek Adopcyjny to nie sklep, gdzie na półeczkach leżą zdrowe noworodki - dziewczynki , a na innej zdrowe noworodki - chłopcy. Nie ma też półki z blondynkami czy półki z dziećmi od „niepatologicznych” rodzin.

Dzieci są, jakie są.

A kandydaci na rodziców, owszem, są pytani o oczekiwania wobec dziecka, wątpliwości czy obawy, dobierani są do dziecka w oparciu o otwartość na jego potrzeby. Tak, rodzice są dobierani do dziecka, to dla dziecka Ośrodek szuka najlepszych rodziców, nie super-mega-ekstra rodziców, ale normalnych - najlepszych akurat dla niego. Jedne dziecko potrzebuje takich, którzy nie boją się wcześniactwa, a inne takich, którzy poradzą sobie zaniedbaniem i z opóźnieniami w rozwoju, a jeszcze inne potrzebują takich, dla których pięciolatek nie jest za stary.

Ale żeby dobrze odnaleźć właściwych rodziców dla dziecka, pracownicy Ośrodka muszą dobrze poznać przyszłych rodziców i im zaufać. I dlatego są odpowiednie procedury.

 

Kontrola jakości – kandydaci i procedury

Czy oddałbyś swój największy skarb komuś, kogo widzisz pierwszy raz w życiu, kogo nie znasz?

Rodzice, szukający opiekunki dla własnego dziecka, szukają najlepszej – rozmawiają, sprawdzają, czytają referencje, bo chcą mieć pewność, że ich dziecko będzie w dobrych rękach. Nawet wychodząc tylko na kilka godzin, do kina czy na randkę, zostawiają dziecko z zaufaną osobą, a nie z pierwszym zagadniętym przechodniem spod bloku.

I tak jest z kandydatami na rodziców adopcyjnych i zastępczych. Ich weryfikacja, diagnoza i kwalifikacja ma na celu poznanie i zaufanie. Pracownicy Ośrodków muszą mieć pewność, że kandydaci dają gwarancję właściwej opieki i wychowania przyjętemu dziecku.

Procedura adopcyjna, przez niektórych oceniana jako uciążliwa i żmudna biurokracja, w rzeczywistości polega na spotkaniach z rodziną i rozmowie. Z kandydatami rozmawiają psychologowie i pedagodzy, starając się poznać ich motywację do przyjęcia dziecka, ich cechy osobowości, relacje w małżeństwie i rodzinie. Procedura obejmuje też specjalne szkolenie, najczęściej w formie warsztatów, na których poruszane są wszystkie ważne aspekty rodzinnej opieki zastępczej – od procedury prawnej, czyli jak napisać wniosek do sądu i o co pyta sędzia, przez kwestie nawiązania więzi z dzieckiem, wychowania, jawności adopcji, aż do przygotowania się na poszukiwanie przez dziecko własnych korzeni.

Taka procedura to średnio około 5-6 spotkań rozpoznających rodzinę i 10 spotkań warsztatowych przygotowujących bezpośrednio do przyjęcia dziecka.

Kandydaci, którzy spełniają warunki formalne otrzymują kwalifikację – certyfikat na rodzica adopcyjnego lub zastępczego.

Kto może otrzymać taką kwalifikację?

A najważniejsze ktoś, kto jest dojrzały i odpowiedzialny, kto kocha dzieci i jest gotowy poświęcić im swoje życie, właściwie się opiekować i zaspokajać ich potrzeby. Ktoś, kto będzie towarzyszył dziecku już na zawsze, na dobre i na złe.

Czasami kandydaci na rodziców nie otrzymują kwalifikacji. To bardzo trudna i przykra decyzja, zarówno dla rodziny, jaki i dla pracowników Ośrodka. Zrozumiałe, że małżonkowie mogą być wówczas źli, rozczarowani, zawiedzeni, często mają poczucie niesprawiedliwości, krzywdy, a czasami poczucie winy, które zrzucają na siebie nawzajem. Należy jednak pamiętać, że Ośrodek nie kieruje się jakimś widzimisię, ale wiedzą specjalistów, wieloletnim doświadczeniem, a przede wszystkim dobrem dziecka, dla którego ma znaleźć bezpieczny i stabilny dom.

Może małżonkom brakuje otwartości na prawdę, może nie chcą jej widzieć, bo jest zbyt bolesna? Może chcą adopcją naprawiać swoje relacje – „bo żyjemy obok siebie, nic nas już nie łączy, a dziecko by scaliło”? Może chcą spełnić czyjeś oczekiwania - społeczeństwa – „każda rodzina powinna mieć dziecko”, własnych rodziców - „żeby byli już dziadkami”, współmałżonka – „zrobię żonie prezent, ona tak bardzo pragnie być matką”), może chcą uzdrowienia zranień, zapełnienia pustki po wielu nieudanych próbach poczęcia biologicznego potomstwa, poronieniach czy in vitro?

Kandydaci na rodziców adopcyjnych i zastępczych muszą pamiętać, że ich decyzja musi być przemyślana, dojrzała, po przepracowaniu wszystkich problemów, wspólna i przede wszystkim skierowana na dziecko i jego potrzeby.

 

Skąd się biorą dzieci do adopcji?

Niestety, z domu. Z rodziny, która z jakiegoś powodu nie dała rady dobrze zająć się dzieckiem lub w ogóle się nim zająć.

Stąd możemy mówić o dwóch rodzajach sytuacji prawnej dzieci – pozbawienie władzy rodzicielskiej – kiedy rodzice biologiczni źle zajmowali się dzieckiem, zaniedbywali, stosowali przemoc, porzucali itp. Dziecko jest im odbierane.

Druga sytuacja – rodzice biologiczni sami oddają, dobrowolnie wyrażają zgodę na adopcję swojego dziecka i zrzekają się praw do niego. To najczęściej noworodki pozostawiane w szpitalach. Rodzice, mając świadomość swojej trudnej sytuacji życiowej czy rodzinnej, podejmują odpowiedzialną decyzję o ocaleniu swojego dziecka i zapewnieniu mu godnego życia w innej rodzinie.

Są też dzieci z Okien Życia – ich sytuację prawną reguluje sąd nadając imię i nazwisko i podając do aktu urodzenia prawdopodobną datę urodzenia. Te dzieci też mają rodzinę biologiczną, ale jest mała szansa, że w przyszłości znajdą odpowiedzi na pytania o tożsamość.

Okno otwiera się dla nich na nowe, miejmy nadzieję, piękne i dobre życie, ale zamyka na korzenie.

 

Adoptowanie dziecka to wielkie dzieło miłości. Kto je podejmuje, wiele daje, ale też wiele otrzymuje. Jest to prawdziwa wymiana darów.

 

Adoptować dzieci, kochać je i traktować jak własne potomstwo, znaczy uznać, że miarą więzi między rodzicami a dziećmi nie są jedynie parametry genetyczne. Miłość, która rodzi, jest przede wszystkim darem z siebie. Istnieje «rodzenie», które urzeczywistnia się przez przyjęcie dziecka, opiekę nad nim, poświęcenie się mu. Więź, jaka dzięki temu powstaje, jest tak głęboka i trwała, że w niczym nie ustępuje więzi opartej na pokrewieństwie biologicznym. Gdy jest ona także chroniona przez prawo — jak w przypadku adopcji — w ramach rodziny trwale związanej małżeńskim węzłem, dziecko może żyć w klimacie bezpieczeństwa, otoczone miłością zarazem ojcowską i macierzyńską, która jest warunkiem jego w pełni ludzkiego rozwoju.

MIŁOŚĆ, KTÓRA PRZYJMUJE OPUSZCZONE DZIECKO

5 IX 2000 — przemówienie JP II do rodzin adopcyjnych w czasie 3 rocznicy śmierci Matki Teresy z Kalkuty

 

Małe czy duże, zdrowe czy chore, jedno czy dwoje? Jak wygląda zapoznanie? Co mogę wiedzieć o dziecku? – setki pytań kandydatów znajdują swoje odpowiedzi w trakcie procedury. Ośrodek powinien przygotować rodzinę na rożne sytuacje i mieć jasność, co do gotowości na przyjęcie konkretnego dziecka.

Małe dzieci – niemowlęta po zrzeczeniu mają za sobą wstępną diagnozę w szpitalu czy oddziale preadopcyjnym – przyszli rodzice mają prawo dowiedzieć się, jak przebiegał poród, jaki był stan dziecka po porodzie, jak rozwijało się przez ostatnie tygodnie, jakie były konsultacje i z jakim wynikiem.

Te dzieci, choć malutkie, przeżywają już odrzucenie, odczuwają brak miłości i troski, a po 6 tygodniach cierpią na chorobę sierocą. Im szybciej pójdą do nowej rodziny, tym lepiej – dla ich zdrowia i budowania więzi!

W przypadku starszych dzieci, które przebywają w placówkach, będzie więcej informacji na temat sytuacji rodzinnej, opinie psychologiczne o rozwoju psychoruchowym, opinie wychowawców zajmujących się dzieckiem na co dzień, zdjęcia, pamiątki i znacznie więcej przeszłości, czasami niezwykle traumatycznej. Dlatego chcąc zaopiekować się „starszym” dzieckiem, trzeba liczyć się z trudnościami! To nie będzie tabula rasa, ale człowiek, który ma swoją historię, swoją biologiczną rodzinę, swoje dotychczasowe życie, swoje imię, swoich kolegów. To dziecko, które ma zerwane więzi, które zostało skrzywdzone przez dorosłych, które boi się zaufać i jeszcze nie wie, że życie może być dobre. Im starsze dziecko, tym więcej zranień i więcej pracy dla przyszłych rodziców! Ale też więcej radości i satysfakcji, gdy wszystko się prostuje!

 

Matka też człowiek!

Dzieci pozostawiane na klatkach schodowych, śmietnikach, podrzucane do Kościoła, Okna Życia czy wreszcie zabijane to skrajne przypadki „odrzucanych” dzieci. Często myślimy wtedy, co za matka?! Jak można nie chcieć własnego dziecka, jak można zabić własne dziecko? Co za niesprawiedliwość – jedni nie mogą mieć dzieci, a taka wyrzuca. Dlaczego tak zrobiła?

Nie ma jednak do końca odpowiedzi na pytanie – dlaczego? Oprócz ewidentnych przypadków chorób psychicznych, trudno jednoznacznie określić, jakie cechy osobowości predestynują do takich zachowań. Najczęściej są to sytuacje skrajnego ubóstwa i silnej depresji. Nie bez znaczenia jest też opinia publiczna i stereotypy o wyrodnej matce oddającej swoje dziecko.

Rocznie w Polsce zdarza się kilka takich przypadków, o których słyszymy w mediach. Biorąc pod uwagę zgłoszenia noworodków do adopcji - to mało, patrząc na śmierć dziecka – to o kilka za dużo.

Od kilkunastu lat, pracując w Ośrodku, spotykam się z matkami oddającymi dzieci do adopcji. Decyzja o zrzeczeniu się dziecka jest dla każdej kobiety niezwykle trudna, często okupiona ogromnym cierpieniem. Każda sytuacja jest inna, nie ma „wzorca” matek oddających dzieci do adopcji. Są to kobiety młode i w średnim wieku, zamężne, rozwiedzione i w konkubinatach, z wyższym wykształceniem i upośledzone, posiadające dzieci i bezdzietne, które oddają pierwszy raz i które oddają piąty raz, które ukrywają ciążę, głodzą się i bandażują, żeby nie było widać brzucha i takie, które regularnie odwiedzają lekarza i łykają kwas foliowy. Ale wszystkie przeżywają ogromną stratę, którą będą musiały dźwigać do końca życia. Dlatego warto zachęcać takie osoby, aby skorzystały z pomocy Ośrodka Adopcyjnego – prawnej i psychologicznej. Aby ich decyzja była przemyślana, aby rozważyły wszystkie możliwe formy pomocy, aby oddanie dziecka było ostatecznością.

 

Gdzieś dzwoni … ale o co chodzi?

Rodzina zaprzyjaźniona

Jest to rodzina lub osoba dająca dziecku przebywającemu w instytucji w miarę trwałe wsparcie psychiczne. Rodziny zaprzyjaźnione utrzymują z dzieckiem regularny kontakt i są dla dziecka osobami znaczącymi. Rodzina zaprzyjaźniona nie ma wobec dziecka żadnych zobowiązań prawnych, ponosi jedynie odpowiedzialność moralną za nawiązanie więzi emocjonalnej.

Dla dzieci z placówki taka przyjaźń to czasami jedyna szansa w życiu, żeby zobaczyć i doświadczyć życia normalnej, kochającej się rodziny.

Adopcja duchowa

Duchowa adopcja jest modlitwą w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Trwa dziewięć miesięcy i polega na codziennym odmawianiu jednej tajemnicy różańcowej - radosnej, bolesnej lub chwalebnej (Ojcze Nasz i 10 Zdrowaś Mario) oraz specjalnej modlitwy w intencji dziecka i jego rodziców.

Adopcja na odległość

Adopcja na odległość polega na wsparciu materialnym i duchowym konkretnego dziecka. Obejmuje głównie kraje Afryki. Pieniądze uzyskane od darczyńców są w całości przeznaczane na opiekę nad dziećmi, tj. na edukację, leki, żywność, itd. Adopcja na odległość daje dziecku w przyszłości możliwość wyjścia z kręgu biedy i ubóstwa oraz znalezienie przez niego pracy.

„Adopcja” zwierząt

Wzięcie zwierzaka, np. psa ze schroniska. Nie ma nic wspólnego z adopcją.

 

Magdalena Lesiak

artykułukazał sie w piśmie "Oaza" nr 105 (VII-IX 2012)